Andy Burnham przyznał, że możliwe jest, iż w przyszłym programie wyborczym Partii Pracy znajdzie się plan przeprowadzenia nowego referendum w sprawie Brexitu.
Podczas przemówienia na konferencji Partii Pracy premier zobowiązał się do zbadania możliwości zacieśnienia więzi ze Wspólnotą na szczycie zaplanowanym w dalszej część roku. Natomiast w rozmowie z BBC stwierdził, że możliwe jest zawarcie w programie wyborczym laburzystów zorganizowania kolejnego referendum w sprawie Brexitu.
Kolejne referendum w sprawie Brexitu jest możliwe
Według Burnhama nowe referendum w sprawie Brexitu jest możliwe w przyszłości, jednak teraz „nie byłoby właściwym krokiem”. Przyznał natomiast, że Wielka Brytania musi „rozważyć różne warianty” relacji z UE. I że zmusza ją do tego obecna sytuacja, która „nie jest wystarczająco dobra”.
W wywiadzie z dziennikarzem politycznym BBC Chrisem Masonem Burnham musiał zmierzyć się z pytaniem, czy nie otwiera na nowo dzielących społeczeństwo dyskusji o powrocie do UE, mimo wcześniejszych zapewnień, że tego nie zrobi.
W odpowiedzi premier stwierdził:
– Nie, przecież tego nie proponuję. Mówię jedynie, że w kontekście prac nad dziesięcioletnim planem dla Wielkiej Brytanii musimy rozważyć różne warianty naszej przyszłej sytuacji. To etap znacznie wcześniejszy niż przedstawianie czegokolwiek opinii publicznej; obecnie chodzi o analizę ogólnych możliwości kształtowania naszych relacji.
Sugerował, że opcje te mogą obejmować utrzymanie status quo, zacieśnienie współpracy na wzór relacji UE–Kanada lub powrót do unii celnej z UE.

Wszystko jest możliwe
Gdy zapytano premiera, czy referendum w sprawie Brexitu znajdzie się w programie wyborczym Partii Pracy, Burnham odparł:
– Tak, wszystko jest możliwe. Uważam, że obecna sytuacja nie jest wystarczająco dobra.
Zapytany wcześniej w programie „Today” na antenie BBC Radio 4, czy chciałby, aby Wielka Brytania ponownie wstąpiła do UE, Burnham odparł, że chce „przeanalizować dostępne opcje”.
Dodał, że wcześniej opowiadał się za takim krokiem w perspektywie swojego życia. Choć przyznał, że „niekoniecznie musi to nastąpić już teraz”.
Burnham stwierdził: „Brexit nie dał nam kontroli”. Według niego Wielka Brytania utraciła kontrolę nie tylko nad imigracją (wbrew obietnicom zwolenników Brexitu), ale także nad gospodarką.
– Przy okazji szczytu skorzystam z okazji, by przedstawić wam – i całemu krajowi – jakie moim zdaniem istnieją opcje dotyczące długoterminowych relacji Wielkiej Brytanii z naszymi europejskimi partnerami. Istnieją różne warianty. Sprawdzę, czy uda nam się osiągnąć konsensus w sprawie jednego z nich. Co zapewni nam jasność co do naszego stanowiska oraz przyszłości kontynentu, na którym żyjemy – dodał premier.
Co na to Unia?
Pomysł powrotu Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej spotkał się z pozytywną reakcją ze strony prezydenta Francji, Emmanuela Macrona. Stwierdził on, że byłaby to „bardzo dobra wiadomość”. A premier Hiszpanii, Pedro Sánchez powiedział, że jego kraj przyjąłby Wielką Brytanię z powrotem „z otwartymi ramionami”.
Mimo że powrót do Unii Europejskiej wiąże się z dużym optymizmem, stawka jest jednak wysoka. Chociażby ze względu na fakt, że w ciągu dekady od referendum Wielka Brytania oddaliła się od swojego najbliższego bloku handlowego.
Odnotowano spadek eksportu do UE, wprowadzono ograniczenia w podróżowaniu dla posiadaczy brytyjskich paszportów. A także pojawiło się ryzyko nowych utrudnień biurokratycznych dla pracodawców wysyłających personel na kontynent w ramach kontraktów krótkoterminowych.
Trwa walka o to, by uchronić Wielką Brytanię przed dalszym odcięciem od handlu w wyniku objęcia jej przepisami „Made in Europe”. Mają one chronić europejskie łańcuchy dostaw przed tanim importem z Chin. Jak dotąd inicjatywa ta cieszy się poparciem Holandii, Włoch i Niemiec, ale nie Francji.
