Fot. Getty
Niektóre ośrodki szczepień były zmuszone wezwać ochronę lub nawet policję, ponieważ interesanci zawzięcie domagali się wcześniejszych szczepień.
W związku z ogłoszonym zwolnieniem z kwarantanny dla w pełni zaszczepionych mieszkańców UK, wracających z amber list, wiele osób próbuje desperacko przyspieszyć drugą dawkę szczepienia, by móc jak najszybciej wyjechać na upragnione wakacje bez widma kwarantanny po powrocie.
Zdesperowani mieszkańcy UK domagają się szybszych szczepień, by wyjechać na wakacje
Jak donosi dziennik „The Guardian”, w ośrodkach wykonujących szczepienia w Anglii dochodzi niekiedy do incydentów wymagających interwencji policji. Lekarze skarżą się, że dochodzi do nadużyć, a nawet gróźb i aktów agresji, takich jak na przykład oplucie wolontariusza. Jak na razie skala zjawiska nie jest dobrze znana.
W opisanych zajściach pracownicy placówek medycznych, oferujących szczepienia, nie byli w stanie samodzielnie poradzić sobie ze „sfrustrowanymi” ludźmi, którzy domagali się natychmiastowego podania drugiej dawki szczepionki – bez zachowania ośmiu tygodni odstępu od pierwszej dawki. Celem nacisków są oczywiście jak najszybsze wyjazdy za granicę, by móc wrócić po 19 lipca na Wyspy bez konieczności poddania się kwarantannie. Przypomnijmy, że według aktualnych wytycznych NHS, między pierwszą a drugą dawką szczepionki musi upłynąć co najmniej osiem tygodni przerwy.
„Mieliśmy wiele gwałtownych i agresywnych incydentów w placówkach, a nawet musieliśmy dzwonić na policję, bo ludzie domagali się szczepionki przed upływem ośmiu tygodni. (…) Incydenty te obejmowały nadużycia werbalne, a także agresywne, niebezpieczne zachowania” – powiedział brytyjskiemu dziennikowi jeden z kierowników angielskich ośrodków szczepień.
Z kolei jeden z londyńskich lekarzy GP wyznał: „Jednego dnia opluto naszego wolontariusza, co było okropne. Musieliśmy wynająć ochronę, aby poradzić sobie z nadużyciami”.
