Na śmierć bliskich i cierpienie z powodu odejścia ukochanej osoby nie można się uodpornić…

O szacunku do zmarłych i towarzyszeniu im w ostatniej drodze, rozmawiamy z Arturem Gallą, właścicielem Polskiego Domu Pogrzebowego w Londynie.

Zbliża się 1 listopada. To czas, kiedy ludzie wspominają swoich zmarłych bliskich. A jak Ty podchodzisz do tematu śmierci? Czy z racji swojego zawodu uodporniłeś się na nią?

Na śmierć bliskich i cierpienie z powodu odejścia ukochanej osoby nie można się uodpornić. Bez względu na to, jaką cześć swojego życia człowiek poświecił pomagając innym, którzy zmagają się z tym tragicznym przeżyciem. Najtrudniejsze jest jednak organizowanie pochówków dla osób młodych, a czasami niestety dzieci. Ciężko to wszystko poukładać w głowie, jak okrutna jest rzeczywistość, w szczególności patrząc na rodzica, który jest nad trumną z ciałem własnego dziecka.  Jednak bez względu na to czy odchodzi osoba samotna, bezdomna czy też człowiek niezwykle zasłużony, wszystkim należy się jednakowe poszanowanie i godne odprowadzenie na tamten świat. 

- Advertisement -

Zanim otworzyłeś Polski Dom Pogrzebowy w Londynie, zdobywałeś doświadczenie w brytyjskich zakładach. Czego w tym czasie nauczyłeś się od Brytyjczyków? Czy oni inaczej chowają zmarłych niż Polacy?

Brytyjczycy bardzo poważnie podchodzą do tej profesji, mają bardzo wysokie standardy i wieloletnie tradycje. Pogrzeby prowadzone są w dostojnym stylu, przemyślane i zaplanowane w każdym, nawet najdrobniejszym detalu. Uczyłem się od wspaniałych ludzi tego, jak pomagać innym w tak traumatycznych dla nich chwilach. W zasadzie nauczyłem się tej profesji od podstaw. Począwszy od opieki nad zmarłym, tego jak godnie i delikatnie obchodzić się ciałem. Uczyłem się również jak zajmować się rodziną w żałobie, która jest po stracie najbliższej osoby – tego, jak ważne jest dla nich godne odprowadzenie najbliższych. W jaki sposób zadbać o każdy element pogrzebu oraz jak zatroszczyć się o nich po pogrzebie. W końcu nauczyłem się również jak zarządzać biznesem, awansując na business managera ośmiu brytyjskich domów pogrzebowych. 

I w końcu zdecydowałeś się na otwarcie własnego domu pogrzebowego…

To prawda. Chociaż praca w korporacji miała swoje dobre strony. Można się było tam bardzo dużo nauczyć, ale trzeba umieć ściśle wykonywać zlecone zadania, które nie zawsze akceptujesz moralnie… Niestety w dużych organizacjach ciężko jest z elastycznością w stosunku do klienta, a ceny usług są niezwykle wysokie. Dlatego w 2012 roku zdecydowałem się odejść, a w lutym 2013 rozpocząłem pracę w swoim własnym domu pogrzebowym. Przeniosłem do siebie brytyjską dostojność ceremonii pogrzebowych i wysoką jakość usług, ale w cenie znacznie niższej, choć porównywalnej do innych, lokalnych domów pogrzebowych. 

Przedsiębiorca pogrzebowy to zawód, który raczej nie kojarzy się pozytywnie. Nie masz wrażenia, że ludzie mają do Ciebie dystans?

Zupełnie nie. Uważam, że przedsiębiorcy pogrzebowi cieszą się ogromnym szacunkiem, przede wszystkim dlatego, że nie ma wielu osób, które chciałyby wykonywać ten zawód. W momencie, kiedy rodzina spotyka się z koniecznością skorzystania z naszych usług po stracie najbliższych, ważne jest by otoczyć ich troską i zrozumieniem. Przejąć odpowiedzialność za zaplanowanie i wykonanie ostatniej drogi, krok po kroku. Klienci bardzo cenią sobie nasze ludzkie podejście i empatię, przy jednoczesnym odciążeniu ich z organizacji przebiegu całej ceremonii.

30 października organizujesz mszę zaduszą w parafii London – Ealing, w intencji wszystkich zmarłych, których pochowaliście. Jak będzie wyglądała ta uroczystość? Czy każdy może na nią przyjść, nawet ten, kto nie skorzystał z Waszych usług?

Msza 30 października z pewnością będzie wyjątkowa. Zaplanowaliśmy piękną oprawę muzyczną, w wykonaniu chóru pod dyrekcją Pani Katarzyny Paszek, z akompaniamentem instrumentów. Wyczytamy imiona wszystkich zmarłych, których mieliśmy zaszczyt odprowadzić od początku naszej działalności. Ale serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy chcieliby wziąć w niej udział i wspomnieć swoich bliskich, przy okazji zbliżających się świąt 1 i 2 listopada. Mamy nadzieję na wspólną modlitwę.

 

Akcja „Znicz – sprzątamy polskie groby w Londynie” odbędzie się w sobotę 29 października w godzinach 11.00 – 14.00 na cmentarzach: 

• Gunnersbury Cemetery, 143 Gunnersbury Avenue, Acton, London, W3 8LE
• St Patrick’s Catholic Cemetery, Langthorne Road, Leytonstone, London, Greater London E11.

Chętni do pomocy w sprzątaniu na cmentarzach Gunnersbury i St Patrick’s lub do zorganizowania sprzątania na innych cmentarzach, proszeni są o kontakt pod adresem: [email protected].

Nasza misja

Polish Express to rzetelne źródło informacji dla Polaków za granicą. Publikujemy wyłącznie sprawdzone wiadomości. Dowiedz się, jakie są nasze zasady redakcyjne!

Teksty tygodnia

Wielka Brytania się starzeje. Bez migrantów nie przetrwa

Według ONS między 2024 a 2034 rokiem urodzi się 6,4 mln osób, a umrze aż 6,9 mln. Wielka Brytania nie przetrwa bez imigrantów.

Życie w Londynie to walka o przetrwanie. Młodzi masowo myślą o wyprowadzce

Coraz więcej młodych mieszkańców odkrywa, że za miejskim blaskiem Londynu kryją się czynsze groźniejsze niż horror oraz wyboista droga do kariery.

Pobierasz benefity w UK? Rząd chce, byś czekał nawet 20 lat na stały pobyt

Brytyjski rząd chce znacznie utrudnić imigrantom osiedlenie się na Wyspach. Planuje wydłużyć do 20 lat oczekiwanie na stały pobyt.

Ryanair alarmuje: pijani pasażerowie terroryzują loty. O’Leary żąda ostrych zakazów

Linie lotnicze mierzą się z awanturami na pokładach i atakami na personel. Według szefa Ryanaira problem wymknął się spod kontroli.

24 choroby skóry za które możesz dostać PIP. DWP wypłaca nawet 459 funtów tygodniowo

Najważniejsze w PIP jest jedno: realne trudności w życiu codziennym. To one decydują o pieniądzach, nie sama nazwa choroby.

Praca i finanse

Kryzys w UK

Styl życia

Życie w UK

Londyn

Crime

Zdrowie