Szkoła, pierwsza praca, wynajęte mieszkanie, potem może własny dom i spokojne wspinanie się po szczeblach kariery. Dla wielu młodych ludzi w UK ten scenariusz brzmi jak archiwalny odcinek serialu z lat 90. niż plan na życie. Coraz liczniejsza grupa dwudziestolatków nie pracuje, nie studiuje i nie widzi dla siebie miejsca.
W Wielkiej Brytanii grupa NEET – czyli osób w wieku 16–24 lata, które nie pracują i się nie uczą – kręci się wokół miliona. Przez rok ich liczba wzrosła o prawie 90 tys. Według raportu byłego ministra zdrowia Alana Milburna sytuacja może wymknąć się spod kontroli tak bardzo, że na początku lat 30. liczba takich młodych ludzi zwiększy się do 1,25 mln. – Bez pilnych działań Wielkiej Brytanii grozi nam powstanie straconego pokolenia – alarmuje Milburn.
Szkoła uczy zdawania egzaminów. Życia niekoniecznie
Peter Hyman, były doradca Tony’ego Blaira i Keira Starmera, twierdzi, że szkoły kompletnie nie nadążają za rzeczywistością rynku pracy. Młodzi opuszczają je bez nabycia kompetencji potrzebnych w dorosłości. – Szkoły stały się drogą prowadzącą prosto do bezrobocia – ostrzega Hyman.
W grupie osób w wieku 16–24 lata bezrobocie przekroczyło już 15 proc. Wymagania rosną, doświadczenia brak, a konkurencja ustawia się w kolejce. Media społecznościowe z roli niewinnej rozrywki awansowały do pozycji pełnoetatowego mentora. To tam młodzież zawiązuje relacje, nieustannie porównuje swoje życie z innymi i poddaje się regularnej presji. Algorytmy wiedzą o nastolatkach więcej niż ich nauczyciele oraz rodzice razem wzięci.
Rynek pracy zamyka drzwi przed młodymi
Sytuacji nie poprawia rynek pracy. Raport Milburna pokazuje, że liczba stanowisk dla osób rozpoczynających karierę dramatycznie spada. W gastronomii liczba wakatów zmniejszyła się o połowę w zaledwie 4 lata, a liczba młodych rozpoczynających praktyki zawodowe spadła o 35 proc. w dekadę.
Dodatkowo rozwój sztucznej inteligencji i automatyzacji zaczyna eliminować wiele prostych stanowisk, które były naturalnym pierwszym krokiem na rynku pracy. Młodzi ludzie trafiają więc w rzeczywistość, w której od kandydatów oczekuje się doświadczenia, ale mniej firm chce to doświadczenie dać.
Więcej Brytyjczyków mieszka w Polsce
Według ONS saldo migracji od czerwca 2024 do czerwca 2025 roku wyniosło około 204 tys. osób. Rok wcześniej – 649 tys. Po wejściu Polski do UE liczba naszych rodaków na Wyspach wzrosła z 94 tys. w 2004 roku do niemal miliona w 2016 roku. Teraz trend wyraźnie się odwraca.
Więcej obywateli UK decyduje się na przeprowadzkę do Polski i – jak podaje Daily Mail – przyciągają ich przede wszystkim niższe koszty życia. Polska czy UK — w którym kraju bardziej odczuwa się kryzys kosztów utrzymania? Według agencji 5 Real Estate liczba Brytyjczyków mieszkających w Polsce wzrosła z około 41 tys. w 2015 roku do niemal 185 tys. w 2024.

Koszty utrzymania to jedno, ale nie bez znaczenia może być również sytuacja na rynku nieruchomości w Wielkiej Brytanii. Jak wskazuje raport Centre for Policy Studies Londyn zmaga się z najpoważniejszym kryzysem mieszkaniowym od zakończenia II wojny światowej. Według szacunków firmy Molior w latach 2027–2028 w stolicy Wielkiej Brytanii powstanie zaledwie około 4,5 tys. nowych domów rocznie, co przy populacji liczącej około 9 milionów mieszkańców jest liczbą symboliczną. Niedobór mieszkań napędza wzrost cen najmu i zakupu mieszkania.
820 milionów funtów
Brytyjski rząd próbuje ugasić pożar, zanim dojdzie do katastrofy. Lekiem na być program o wartości 820 milionów funtów ukierunkowany na aktywizację młodych bezrobotnych.
Plan zakłada szkolenia, praktyki zawodowe oraz miejsca pracy w budownictwie, hotelarstwie czy opiece społecznej w połączeniu z intensywnym wsparciem mentoringowym, pomocą przy tworzeniu CV i rozwijaniu kompetencji miękkich. Dodatkowo osoby pobierające świadczenia będą musiały współpracować z programami aktywizacji zawodowej. Odmowa bez uzasadnienia skończy się ograniczeniem lub wstrzymaniem części zasiłków.
Przedsiębiorstwa będą mogły otrzymać 3 tys. funtów za zatrudnienie osoby w wieku 18–24 lata, pod warunkiem pozostawania jej bez pracy przez minimum pół roku. Sektor małych i średnich firm zyska osobne wsparcie w wysokości 2 tys. funtów za każdego nowego praktykanta. Ciężar przesunie się z pasywnego wsparcia socjalnego na inwestowanie w zatrudnienie. Rząd zamierza doprowadzić do powstania około 200 tys. nowych miejsc pracy i stażu.
Rząd przekonuje, że nie chodzi mu o karanie młodych ludzi, lecz o zmobilizowanie ich do wyjścia z domu. Krytycy odpowiadają, że trudno motywować kogokolwiek samymi sankcjami w sytuacji, gdy liczba miejsc dla początkujących pracowników systematycznie maleje.

