Fot. Getty
Hiszpania idzie w ślady Portugalii i zezwala mieszkańcom Wielkiej Brytanii na wjazd do kraju bez potrzeby poddania się samoizolacji. To doskonała wiadomość dla tysięcy Wyspiarzy planujących w najbliższym czasie urlop na Półwyspie Iberyjskim i… jednocześnie twardy orzech do zgryzienia dla rządu brytyjskiego, który wciąż przestrzega przed wszelkimi podróżami non-essentials do krajów z pomarańczowej listy.
Decyzja o wpuszczeniu mieszkańców Wielkiej Brytanii na terytorium Hiszpanii została ogłoszona dzisiaj. Zgodnie z wolą Madrytu poddani królowej Elżbiety II będą mogli swobodnie wjeżdżać do Hiszpanii od poniedziałku 24 maja, i to bez potrzeby poddawania się samoizolacji. Oczywiście nie oznacza to, że na podróżnych nie będą ciążyć pewne obowiązki, ponieważ nadal będą. Aby wjechać do kraju Cervantesa Brytyjczycy będą musieli okazać albo certyfikat szczepień, albo aktualny, negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. – To wspaniała wiadomość. Wszystko, co oznacza otwarcie granic i próbę znormalizowania mobilności, jest dobrą wiadomością. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej decyzji. Teraz ważne jest, by i Wielka Brytania umieściła nas na zielonej liście [krajów bezpiecznych do podróżowania – przyp.red.]. Spodziewamy się, że i tak wielu brytyjskich turystów przyjedzie teraz do Hiszpanii, ale miejsce na zielonej liście zachęciłoby znacznie więcej ludzi – zaznaczył Antonio Mayor, przewodniczący organizacji HOSBEC.
Podróże z UK do Hiszpanii wciąż niewskazane
Pomimo otwarcia granic dla mieszkańców Wielkiej Brytanii, Hiszpania wciąż pozostaje na pomarańczowej liście w brytyjskim „systemie sygnalizacji świetlnej”. A to oznacza, że podróżni wracający z Hiszpanii muszą się poddać po powrocie obligatoryjnej, 10-dniowej samoizolacjji. W sprawie wyjazdów non-essential do państw z amber list wypowiedział się zresztą kilka dni temu sam premier Boris Johnson (po serii nieco sprzecznych komunikatów ze strony swoich ministrów), który ostrzegł Brytyjczyków, by nie wyjeżdżali do tych krajów, jeśli nie jest to niezbędnie konieczne. – Myślę, że bardzo ważne jest, aby ludzie zrozumieli, co to znaczy, że kraj jest na pomarańczowej liście. To nie jest miejsce, do którego powinniście jechać na wakacje, pozwolę sobie to powiedzieć bardzo jasno. A jeśli ludzie udają się do kraju z pomarańczowej listy, to absolutnie muszą to robić z jakiegoś istotnego powodu – rodzinnego lub biznesowego, i muszą pamiętać, że będą się musieli później poddać samoizolacji, wykonać testy i wypełnić formularz lokalizacyjny – zaznaczył kilka dni temu na konferencji prasowej Boris Johnson.

