Fot. Getty
W przeddzień rozpoczęcia kongresu Partii Konserwatywnej w Birmingham, Liz Truss wyznała w mediach, że nadchodząca zima w Wielkiej Brytanii „trudna”. Ale premier zapowiedziała też, że jej rząd zrobi wszystko,co w jego mocy. By pomóc najbiedniejszym.
W najnowszym wywiadzie udzielnym w piątek wieczorem, Liz Truss przyznała, że „przed [Brytyjczykami jest] trudna zima”. – Zdaję sobie sprawę z tego, że doszło do zakłóceń, ale naprawdę ważne jest, abyśmy mogli jak najszybciej dostarczyć pomoc rodzinom. To będzie trudna zima i jestem zdeterminowana zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby pomóc rodzinom i gospodarce w tym czasie – zaznaczyła premier.
W takich słowach Liz Truss skomentowała burzliwy tydzień, jaki nastał po ogłoszeniu przez kanclerza skarbu tzw. mini-budżetu. W jego wyniku kurs funta spadł do rekordowo niskiego poziomu, osiągają poziom 1,06 USD (tak niski kurs funta odnotowano po raz ostatni w 1971 r.). Jednocześnie Bank Anglii ogłosił przeprowadzenie skupu obligacji na łączną kwotę £65 mld, aby zapobiec upadkowi branży emerytalnej. Ucierpiał również indeks FTSE 100, który na początku tego tygodnia obniżył się o dwa punkty w ciągu jednego, a rynek mieszkaniowy prawdopodobnie utknął w martwym punkcie z uwagi na wycofanie produktów hipotecznych.
Kongres Partii Konserwatywnej w Birmingham
Na Liz Truss będą też skierowane w ten weekend oczy wszystkich Brytyjczyków ze względu na zaplanowany w Birmingham kongres Partii Konserwatywnej. Ponieważ już teraz jej przywództwo w partii jest kwestionowane, to wystąpienie premier na zjeździe torysów może być kluczowe dla jej dalszych losów.
Na razie Truss broniła wszelkich decyzji podjętych przez jej rząd, twierdząc, że rząd robi, co może, by pomóc Brytyjczykom przejść przez kryzys i nie doprowadzić do recesji. – Nie wszystkim podoba się to, co robimy, ale chcę zapewnić opinię publiczną, że rząd ma jasny plan, który moim zdaniem jest odpowiedni dla kraju – dodała w innym wystąpieniu Truss.
