Fot. Getty
Lawina krytyki spadła na brytyjski rząd po tym, jak okazało się, że z pieniędzy podatników przeznaczono £100 000 na dwa zestawy dzieł sztuki do rezydencji premiera przy Downing Street. A wszystko to w momencie, gdy odmawia się podwyżki płac pracownikom sektora publicznego i gdy szykują się cięcia w zasiłku Univesral Credit.
Z informacji, do których dotarł dziennik „Daily Mirror” wynika, że rząd brytyjski przeznaczył właśnie £90 000 na dwa zestawy dzieł sztuki, które ozdobią rezydencję premiera. Pierwsze dzieło to obraz o wymiarze 61cm x 71 cm autorstwa urodzonej w Belfaście, współczesnej artystki Cathy Wilkes. Dzieło zostało kupione w galerii Xavier Hufkens w Brukseli za £70 200. Drugi zakup stanowi zestaw czterech czarno-białych odbitek przedstawiających roślinność i jej cienie, zatytułowany „Popielaty, Niespokojny”. Zdjęcia są dziełem fotografa Williego Doherty'ego i zostały kupione za £18 775 w Galerii Kerlin w Dublinie. Rzecznik Downing Street nie był w stanie powiedzieć, ile publicznych pieniędzy zostało wydanych na sztukę, ale zaznaczył też, że „większość” pieniędzy pochodziła od darczyńców.
Cięcia w zasiłkach, zamrożenie płac w UK
Informacja o zakupie dzieł sztuki do rezydencji premiera na Downing Street dla wielu mieszkańców UK może być bulwersująca. W końcu, z uwagi na trudną sytuację finansową, wielu pracowników sektora publicznego (w tym m.in. nauczyciele i policjanci) dowiedziało się w tym roku, że ich płace zostaną zamrożone i że mimo wysiłku włożonego w pracę w trakcie epidemii nie zostaną oni lepiej wynagrodzeni. A zakupy na Downing Street bulwersują jeszcze bardziej, gdy sobie przypomnimy, że kanclerz Rishi Sunak zapowiedział ostateczne cięcia w zasiłku Universal Credit od końca września tego roku. Rodzinom pobierającym ten zasiłek zostanie odebrany dodatek w wysokości £20 tygodniowo, który został ustanowiony na początku pandemii.
