Brytyjski Sąd Apelacyjny podwyższył minimalny wymiar kary dla 23-letniego Vickruma Digwy, skazanego za brutalne zabójstwo 18-letniego Henry’ego Nowaka. Mężczyzna spędzi w więzieniu co najmniej 25 lat zamiast wcześniej orzeczonych 21. Sędziowie uznali, że zachowanie sprawcy po ataku cechowało się „niewyobrażalnym okrucieństwem”.
Do tragedii doszło 3 grudnia w Southampton. Vickrum Digwa zaatakował 18-letniego Henry’ego Nowaka, używając dużego, ceremonialnego noża z ostrzem o długości około 20 centymetrów. Jak ustalił sąd, zadał mu kilka ciosów, mimo że nastolatek był nieuzbrojony i nie miał możliwości obrony.
Jednak szczególne oburzenie sądu wzbudziło nie tylko samo zabójstwo, ale również zachowanie napastnika po ataku. Gdy Henry leżał ciężko ranny i walczył o życie, Digwa nagrywał go telefonem, wyśmiewał i obrażał.
Nagrywał umierającego 18-latka i kpił z niego
Jak wynika z ustaleń sądu, powstały dwa nagrania przedstawiające Henry’ego leżącego na ziemi i tracącego siły. Na jednym z nich widać zbliżenie jego zakrwawionej twarzy.
W tym czasie Digwa i jego brat mieli głośno wyzywać rannego nastolatka, zarzucać mu nietrzeźwość i próbować zmusić go do podniesienia się.
Przewodnicząca składu orzekającego, sędzia Lady Chief Justice Baroness Carr, określiła filmowanie umierającego chłopaka i jednoczesne szydzenie z niego jako celowe poniżanie ofiary oraz przejaw „niewyobrażalnego okrucieństwa”.
Sędzia podkreśliła, że Henry Nowak był wówczas świadomy, choć jego stan wyraźnie się pogarszał.
Policja skuła rannego nastolatka. „Zostałem dźgnięty”
Sprawa wywołała ogromne emocje w Wielkiej Brytanii również ze względu na późniejsze działania policji.
Po ataku Digwa okłamał funkcjonariuszy, twierdząc, że to on został zaatakowany. Mówił, że Henry dopuścił się wobec niego rasistowskich zachowań i napaści.
W rezultacie policjanci potraktowali ciężko rannego 18-latka jak podejrzanego i założyli mu kajdanki, zanim zapewniono mu pomoc medyczną.
Nagranie z kamer nasobnych funkcjonariuszy zostało później upublicznione i wywołało falę protestów. Na materiale słychać, jak Henry wielokrotnie powtarza: „Zostałem dźgnięty nożem”.
Jeden z policjantów odpowiada mu jednak: „Nie wydaje mi się, kolego”.
Nagranie stało się jednym z najbardziej wstrząsających elementów całej sprawy.
Sąd Apelacyjny zwiększył karę z 21 do 25 lat
Vickrum Digwa został skazany na dożywotnie więzienie w czerwcu. Minimalny okres, który musiał odbyć przed możliwością ubiegania się o zwolnienie, wynosił początkowo 21 lat.
Prokurator generalna Ellie Reeves skierowała jednak sprawę do Sądu Apelacyjnego. Argumentowała bowiem, że kara była zbyt łagodna w stosunku do brutalności zabójstwa i zachowania sprawcy.
W czwartek sąd podwyższył minimalny wymiar kary do 25 lat. Jednocześnie odrzucił próbę zakwestionowania pierwotnego wyroku przez samego Digwę.
Baroness Carr uznała, że wcześniejsza kara nie oddawała w wystarczającym stopniu powagi przestępstwa. Wskazała na dwa szczególnie istotne elementy: wielokrotne użycie niebezpiecznego noża przeciwko bezbronnemu człowiekowi oraz dodatkowe cierpienie i poniżenie ofiary po ataku.
Digwa nadal stara się również podważyć samo skazanie, ale nie zapadła jeszcze decyzja, czy jego kolejna próba odwołania będzie mogła być rozpatrywana.
Rodzina Henry’ego: „Żadna kara nie przywróci nam syna”
Rodzina zamordowanego 18-latka przyjęła decyzję sądu z zadowoleniem, choć podkreśliła, że nawet wyższy wyrok nie zrekompensuje straty.
W oświadczeniu bliscy napisali, że czeka ich całe życie żałoby i cierpienia.
„Nasz syn miał zaledwie 18 lat. Całe życie było jeszcze przed nim. Ta przyszłość została mu okrutnie i bezsensownie odebrana” – przekazali.
Dodali również, że decyzja sądu jest ważnym krokiem w kierunku sprawiedliwości, ale ich walka o prawdę i odpowiedzialność osób zaangażowanych w sprawę jeszcze się nie zakończyła.
Rodzina zwróciła także uwagę na potrzebę zmian w sposobie postępowania służb w podobnych sytuacjach.
Matka zabójcy ukryła nóż. Może wyjść z więzienia przed końcem roku
W sprawie skazana została również matka Vickruma Digwy, 53-letnia Kiran Kaur. Kobieta otrzymała trzy lata więzienia za pomoc sprawcy po zabójstwie. Ustalenia sądu wskazują, że ukryła nóż, którym zamordowano Henry’ego.
Jednak kobieta może jednak opuścić więzienie już w grudniu, po odbyciu około roku kary, w ramach rządowego programu wcześniejszego zwalniania osadzonych.
Ta perspektywa wywołała dodatkowy ból u rodziny ofiary. Bliscy zwracają uwagę, że jej możliwe zwolnienie przypadnie w okresie zbliżonym do pierwszej rocznicy śmierci Henry’ego.
Matka zamordowanego, Lucy Ross, powiedziała w rozmowie z ITV, że matka Digwy będzie mogła odwiedzać swojego syna, podczas gdy ona sama może spotkać się z Henrym jedynie na jego grobie.
Ojciec chłopaka, Mark Nowak, również ostro skrytykował możliwość wcześniejszego zwolnienia kobiety.
Rodzina domaga się dalszych zmian
Bliscy Henry’ego apelują do brytyjskiego rządu o ponowne przyjrzenie się zasadom wcześniejszego zwalniania więźniów.
Zgodnie z przywołaną w materiale ustawą Sentencing Act 2026 większość osadzonych odbywających standardowe kary terminowe może wyjść automatycznie po odbyciu jednej trzeciej wyroku, zamiast wcześniejszych 40 lub 50 proc.
Rodzina uważa, że w takich decyzjach większą wagę należy przywiązywać do sytuacji i odczuć ofiar oraz ich najbliższych.
Dla bliskich Henry’ego podwyższenie kary dla jego zabójcy jest ważnym krokiem, ale nie kończy walki o sprawiedliwość.

