Temat numeru: Czy polskie miasto wróci z Wysp do siebie?

Jest sennie, jak z innej epoki, stąd młodzi ludzie dawno uciekli na Wyspy. Zostawili w tym mieście swoje plany, marzenia, bo stwierdzili w pewnym momencie, że w Łodzi ich nie spełnią. Na Wyspach też poszło im różnie, przynajmniej dostali od losu szansę. Brytyjski tabloid „The Sun” opisał (jeszcze przed Brexitem) współczesną Łódź jako miasto, które wyemigrowało na Wyspy. Dużo w tym przesady, ale prawda jest taka, że bardzo wielu młodych już tam nie ma. Nie wiadomo, czy Brexit nie skłoni ich do powrotu do rodzinnego miasta.

– Takich widoków jak w Łodzi – pisze brytyjski tabloid – nie widziało się od czasu ostatniej wojny. Budynki – wraki, zniszczone do cna elewacje, ruina i ludzie na tym ponurym tle, którzy w milczeniu w kolejce stoją po chleb. Gazeta przypomina mniej zorientowanym, że to nie obrazki z jakiegoś kraju z trzeciego świata, to naprawdę Łódź, trzecie największe polskie miasto, które staczało się i staczało od czasów polskiej transformacji.

Dlaczego to historyczne miasto, które jednak przeżyło najgorsze czasy wojny, potem komunę, popadło potem w totalną ruinę? Odpowiedź – według tabloidu – jest prosta, bo spora część mieszkańców wyniosła się na Wyspy. A bez ludzi, szczególnie tych młodych miasto umiera. I tak się dzieje z Łodzią. Ponad dekadę od wejścia Polski do unijnych struktur nadal widać w wielu miejscach Polski kryzys, dla wielu ludzi jedynym lekiem na ten fatalny stan, na poprawę sobie życia jest wyjazd z kraju, przede wszystkim na Wyspy.

- Advertisement -

Wielu młodych, widząc co się wokół nich dzieje nie ma najmniejszych wątpliwości, trzeba się pakować i jak najszybciej stąd wyjeżdżać. Pracownik lokalnej telewizji Łukasz Smolaga mówi dziennikarzowi „The Sun”: „To tragedia dla naszego kraju. Z mojej klasy ze szkoły pod Łodzią jakaś jedna trzecia z którymi się uczyłem wyjechała już dawno z Polski, by szukać pracy i większość z nich dotarła do Wielkiej Brytanii”. Jego zdaniem „mniej więcej połowa mieszkańców miasta, tych w wieku produkcyjnym wyjechała gdzieś w poszukiwaniu pracy. A jeśli nie ma ich poza granicami kraju, to znaleźli sobie miejsce na przykład w takich miastach jak Warszawa. To sprawiło, że serce mojego miasta zostało okaleczone”.

I dodaje: „Kiedy mieszkałem w Liverpoolu zapamiętałem taki oto tytuł z jednej z miejscowych gazet: Czy ostatnia osoba na Wyspach zgasi za sobą światło? To samo teraz czuję z moim krajem. Czy ostatnia osoba w Polsce zgasi światło? To naprawdę straszne, co się stało”. Problemy Łodzi widać dosłownie na każdym rogu w mieście, które przeżyło krwawe rządy Adolfa Hitlera, ale teraz staje przed jeszcze bardziej straszliwą groźbą. A przecież z tym miastem nie zawsze było tak źle. Kiedy zostało wyzwolone – liczyło około 300 tysięcy mieszkańców, mniej więcej połowę stanu zaludnienia sprzed wojny.

Będzie fala powrotów z UK do Polski po Brexicie?

Pachołki Hitlera zamordowały większość Żydów w Łodzi, a tych, których nie udało się zabić zawieziono do obozów zagłady. Po wojnie, aż do roku 1948 miasto pełniło funkcję stolicy Polski, Warszawa bowiem była wtedy jednym, wielkim morzem ruin. I potem stał się niemal cud, kiedy jak grzyby po deszczu zaczęły rosnąć fabryki tekstylne, przypominały stare dobre czasy, w końcu to miasto nazywane swego czasu nawet „Polskim Manchesterem” zakładami włókienniczymi kiedyś stało. Przybywało z każdym rokiem fabryk, przybywało też ludzi, w najlepszym momencie Łódź liczyła niemal 800 tysięcy ludzi.

Lodz2

Wszystko to jednak zaczęło się zmieniać na gorsze od roku 1991, kiedy runął Związek Radziecki, a razem z nim największy odbiorca wyrobów tekstylnych. Jedna po drugiej padały fabryki, bezrobocie rosło w zastraszającym tempie, miasto z przyległościami stało się błyskawicznie jednym z najbardziej biednych regionów w całej Polsce. Od kiedy Polska w roku 2004 przystąpiła do Unii Europejskiej bardzo wielu mieszkańców postanowiło gdzie indziej poszukać sobie lepszego życia.

Monika Makowska z miejscowego biura pracy ocenia, że połowa młodych ludzi wyjechała z miasta. – W mojej firmie mamy ogromne problemy ze znalezieniem specjalistów z bardzo wielu dziedzin, na przykład z branży komputerowej, techników, bo ci którzy mieli jakieś doświadczenie i, rzecz jasna umiejętności, wyjechali dawno z miasta. To dla nas naprawdę duży problem. Większość moich znajomych i przyjaciół wyjechała do Wielkiej Brytanii. Było tu kiedyś na przykład wiele pielęgniarek, ale wiele z tych pań wyjechało za granicę do pracy, na Wyspy, do Niemiec i do innych państw.

Dlaczego nie wrócę? Tekst Polaka z UK bije rekordy popularności

Kobieta dodaje, że wielu jej przyjaciół jest dzisiaj w Szkocji, Londynie, w Bournemouth, mieszkają w ładnych mieszkaniach, mają wspaniałe telewizory, samochody, a więc coś, czego nie mieliby w swoim mieście. „Nie jestem z tego powodu nieszczęśliwa, ale to smutne dla tych, którzy zostali w Łodzi” – mówi.

„Mam 28 lat i w moim mieście wiele klubów oraz barów jest pozamykanych, bo nie ma wystarczająco dużo klientów. No i trudno znaleźć w Łodzi męża” – dodaje ze smutkiem w głosie. Piotrkowska, która jest długa na pięć kilometrów, jedna z najdłuższych ulic na świecie bywa pustawa niekiedy nawet w środku dnia.

Ludzie przemykają od bramy do bramy, spotkać można wielu podchmielonych, którzy jednak wolą raczyć się jakimś podłym trunkiem nie w barze, tylko na ulicy, bo wychodzi po prostu taniej. Kierowcy riksz z kolei rozglądają się nerwowo w poszukiwaniu jakiegoś klienta. O tego ostatniego dziś bardzo trudno. Wielu z młodych jest już dziś w brytyjskich miastach, bo Polaków jest tu bardzo wielu, może milion, a może nawet… dwa. Spis z roku 2011 wykazał, że Polacy stanowią drugą największą zagraniczną społeczność na Wyspach.

Tworzymy wielką część tego społeczeństwa, stanowimy 13 procent ludności Anglii i Walii, którzy urodzili się poza granicami Wysp w ostatniej dekadzie.

Oficjalne dane rozmijają się z wielkością polskiej społeczności na Wyspach, można tylko strzelać, a rozpiętość jest rzeczywiście duża, od pół miliona do dwóch milionów. W tym wielu z Łodzi. Pracownica biura podróży w Łodzi Magdalena Francuz pokazuje listę lotów, które umożliwiają z miejscowego lotniska wygodną podróż do Wielkiej Brytanii. Bilety linii lotniczych Ryanair czy tanich węgierskich linii Wizzair można kupić wydając zaledwie 20 funtów. Zdaniem Magdaleny Francuz odlatujące z Łodzi samoloty są zwykle wypełnione ludźmi, którzy lecą na Wyspy po nowe życie.

– Większość naszych klientów nie kupuje jednak biletów tylko w jedną stronę – mówi Magdalena Mazur i dodaje: „kupują bilety powrotne, by po dwóch czy trzech miesiącach, a może i później jednak wrócić do swojego miasta”. Oni pracują w Wielkiej Brytanii, ale Łódź jest nadal ich miastem, ich domem.

Starają się zarobić jak najszybciej jakieś pieniądze i wracają do swoich rodzin, przyjaciół i swoich znajomych. Ci, którzy zostają na Wyspach dłużej przesyłają część zarobionych pieniędzy rodzinie, w ten sposób podtrzymują też w jakimś stopniu miejscową gospodarkę. Statystyki polskich urzędów nie są dla nas łaskawe, ocenia się bowiem, że około roku 2060 na jednego pracującego będzie przypadało dwóch emerytów.

A Łódź jest najbardziej wyludniającym się polskim miastem i do roku 2035 może utracić prawie czwartą część swoich mieszkańców. To jeszcze nie wszystko, bo przecież polskie społeczeństwo, podobnie jak inne w rozwiniętych krajach też się starzeje i ocenia się, że niebawem połowę mieszkańców stanowić będą ludzie starsi albo dzieci, niezdolni do pracy.

Ale mieszkańców Łodzi kuszą nie tylko Wyspy. Pod bokiem niemal jest też kwitnąca Warszawa. – Warszawa to całkiem inny… kraj – mówi z całą powagą Łukasz, który pracuje dla jednej z firm telewizyjnych. Ale w ostatnim czasie widać na przykładzie Łodzi nowe zjawisko, to jeszcze nieśmiałe powroty tych, którzy zawiedli się życiem na Zachodzie, w Wielkiej Brytanii też. Są też wśród nich ci, którym po prostu na Wyspach się nie udało.

Zwolennicy Brexitu nie mają pomysłu na to, co dalej

Tomasz Jakubiec, odpowiedzialny w Łodzi za sprawy rozwoju wspomina o coraz bardziej atrakcyjnych inwestycjach w mieście, które zaczynają przyciągać młodych ludzi, nawet tych z Wielkiej Brytanii. Nie wiadomo jednak, jaka dokładnie jest skala tego zjawiska.Dodaje on też, że problemami są starzenie się społeczeństwa oraz problemy z imigracją i tych ostatnich nie da się nawet śledzić.

Tak więc nie wiadomo dokładnie, ilu ludzi tak naprawdę z Łodzi wyjechało. W sąsiednim Chodakowie ksiądz Jan Kaczmarczyk podkreśla ludzkie tragedie, jaki wywołuje toczący ten region kryzys. – Jak pokazuje moje dotychczasowe doświadczenie jest takie, że jeśli mąż na krótki czas wyjeżdża na przykład stąd do Wielkiej Brytanii, to można to uznać w końcu za normalną sytuację, małżeństwo to wytrzymuje. Ale jeśli wyjeżdża on na znacznie dłużej, niemal zawsze kończy się to fatalnie dla związku małżeńskiego…

Marek Piotrowski

Nasza misja

Polish Express to rzetelne źródło informacji dla Polaków za granicą. Publikujemy wyłącznie sprawdzone wiadomości. Dowiedz się, jakie są nasze zasady redakcyjne!

Teksty tygodnia

Brytyjski rynek pracy słabnie. Firmy zatrudniają coraz mniej pracowników

Najnowsze dane z brytyjskiego rynku pracy nie są optymistyczne. Zatrudnienie w grudniu spadło już 39. miesiąc z rzędu. Sytuacja w Polsce jest o wiele bardziej optymistyczna.

Podatki od aut elektrycznych wpędzają kierowców i firmy w długi

Rosnące podatki od aut elektrycznych i szybka utrata wartości EV sprawiają, że wielu uczestników rynku czuje się przytłoczona finansowo. Firmy wpadają w długi.

Wysoka kara od HMRC! Termin rozliczanie mija 31 stycznia 2026

Brytyjskie gospodarstwa domowe stają w obliczu poważnych konsekwencji, jeśli...

Mleko dla dzieci a niebezpieczną toksyną. Apel do rodziców w UK i Irlandii

W Wielkiej Brytanii i Irlandii problem dotyczy 72 partii produktów. Mleko dla dzieci a niebezpieczną toksyną jest realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia niemowląt! 

Jak prawo jazdy wpływa na zarobki młodych ludzi w Wielkiej Brytanii?

Raport jednoznacznie pokazuje, że inwestycja w zdobycie prawa jazdy przed 21. rokiem życia to nie tylko krok ku dorosłości. Dokument ma realny wpływ na zarobki i zatrudnienie.

Praca i finanse

Kryzys w UK

Styl życia

Życie w UK

Londyn

Crime

Zdrowie