W związku z wywierającym dużą presję na budżetach domowych kryzysem kosztów utrzymania panującym w Wielkiej Brytanii, tysiące osób mieszkających na Wyspie oszczędza na podstawowych środkach higieny osobistej. Mając do wyboru kupno mydła i dezodorantu a opłacenie rachunków bardzo często wybierają to drugie…
Za tymi z pozoru szokującymi twierdzenia stoją konkretne badania, które zostały przeprowadzone przez organizację charytatywną The Hygiene Bank wraz z ekspertami z YouGov. Raport w tej sprawie sugeruje, że aż 3,2 miliona dorosłych osób mieszkających w Wielkiej Brytanii żyje w ubóstwie higienicznym, a wielu z nich wręcz wstydzi się iść do pracy, ponieważ nie stać ich na stosowanie tak podstawowych środków higienicznych, jak mydło i dezodorant. Aż 12% ankietowanych osób unikało kontaktu ze swoimi kolegami z pracy z powodu, jak to zostało określone na łamach serwisu informacyjnego „Sky News”, „ukrytego kryzysu” w UK.
Czym jest ubóstwo higieniczne?
„Jest to zjawisko znacznie bardziej rozpowszechnione, niż się obawialiśmy” – komentowała dla Sky News dyrektor generalne The Hygiene Bank Ruth Brock. Zwracała jednocześnie uwagę, iż zjawisko to nasila się, szczególnie wśród ludzi, którzy w Wielkiej Brytanii są określani, jako „wrażliwi” członkowie społeczeństwa (są to między innymi ludzie o niskich dochodach, osoby niepełnosprawne, przedstawiciele mniejszości etnicznych). „Myślę, że ludziom po prostu nie przychodzi do głowy taka sytuacja. Podobnie może być w przypadku na przykład ubóstwa paliwowego i żywnościowego” – dodawała Brock.
Jak wiele osób w UK dotyka ten problem?
Według raportu osoby cierpiące na ubóstwo higieniczne najchętniej rezygnowały z produktów do golenia, dezodorantów, proszku do prania i innych środków czystości. Jedna czwarta z 2200 ankietowanych osób stwierdziła, że zrezygnowała z przyborów toaletowych lub mydła, a 30% kobiet nie kupiło produktów menstruacyjnych.
„Teraz myję włosy raz w tygodniu, kiedyś robiłam to co drugi dzień. Już nie kupuję żelu do mycia ciała, używam po prostu piany z szamponu” – komentowała cytowana przez „Sky News” uczestniczka badania, której wypowiedź znalazła się w raporcie. Inna kobieta powiedziała, że w jej domu regularnie zdarzało się „rzucać monetą”, aby dokonać wyboru między kupowaniem pasty do zębów a włączaniem ogrzewania choćby na kilka minut.
Najubożsi i najbardziej poszkodowani Brytyjczycy zmuszani są do dramatycznych wyborów
Połowa osób żyjących w ubóstwie higienicznym stwierdziła, że w przeszłości odczuwali niepokój lub wręcz depresję z tego właśnie powodu, a podobna liczba stwierdziła, że zwyczajnie się wstydzi sytuacji, w jakiej się znajduje. Jedna osoba powiedziała: „Kiedyś wychodziłam i spotykałam się z przyjaciółmi, ale teraz obawiam się tego, jak wyglądam i pachnę, więc zostałem samotnikiem. To sprawiło, że moje życie się zmieniło i nie byłem z tego powodu zadowolony”.
Jak podaje serwis „Sky News” rosnące ceny paliw i żywności zaostrzyły problem związany z ubóstwem higienicznym, a nowe dane pokazują, że prawie połowa dorosłych Brytyjczyków w chwili obecnej z trudem wiąże koniec z końcem. Dane z ONS opublikowane we miniony wtorek pokazały, że 45% dorosłych mieszkańców Wysp płacących rachunki za energię uważało, że jest na nie bardzo lub w pewnym stopniu trudno sobie na nie pozwolić, w porównaniu z 40% w czerwcu. Odrębne dane pokazały również, że ceny najtańszych artykułów w supermarkecie wzrosły o 17%.
Pasta do zębów czy ogrzewanie?
Przypomnijmy, mamy do czynienia w Wielkiej Brytanii z największym od 40 lat rocznym wzrostem cen żywności w związku z kryzysem kosztów utrzymania. Urząd Statystyczny (ONS) właśnie poinformował, że wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) będący podstawowym miernikiem inflacji, wzrósł we wrześniu do poziomu 10,1 proc., powracając do dwucyfrowej wartości po niewielkim spadku w sierpniu do 9,9 proc.
Zajrzyj także na naszą stronę główną polishexpress.co.uk i bądź na bieżąco z wiadomościami z UK!
Artykuły polecane przez Polish Express:
