Holenderska policja poinformowała, że szczątki, które znaleziono podczas poszukiwań zaginionego od 2024 roku Marca Jaskulskiego, należą do innej osoby.
Marc Jaskulski zaginął w Holandii 15 kwietnia 2024 roku w wieku 36 lat. Polak wyszedł z domu w Dronten na umówione spotkanie, ale ślad po nim zaginął. Jego rower znaleziono w wodzie, a policja traktuje sprawę jak przestępstwo.
Zaginiony Polak nadal poszukiwany
10 sierpnia tego roku holenderska policja znalazła w czasie poszukiwań zaginionego Polaka w lesie Roggebotsebos ludzkie szczątki. Po przeprowadzonych badaniach DNA poinformowała jednak, że nie należą one do Marca Jaskulskiego.
Obecnie policja odmawia podania szczegółów. NFI przetworzyło znalezione szczątki kostne w celu wykonania profilowania DNA. Śledczy wyraźnie potwierdzili jednak, że sprawdzenie profilu w krajowych bazach danych nie dało zgodności DNA. Oznacza to, że tożsamość zmarłego mężczyzny pozostaje nieznana.
Policja wraz z psami tropiącymi i pojazdami NFI powróciła do lasu Roggebotsebos, aby przeprowadzić dalsze, szeroko zakrojone poszukiwania.

Aresztowano 42-letniego obywatela Ukrainy
W czerwcu doszło do przełomu w śledztwie w sprawie poszukiwań Polaka. Aresztowano wtedy 42-letniego obywatela Ukrainy pod zarzutem bezpośredniego udziału w zaginięciu Marca Jaskulskiego.
Podczas aresztowania podejrzany przebywał już w areszcie policyjnym od 10 kwietnia, gdyż został zatrzymany za dokonanie innego przestępstwa z użyciem przemocy w Brabancji Północnej.
Obywatela Ukrainy zatrzymano po tym, jak zaatakował nożem restauratora Jana Verhoevena w centrum Best. Okazało się, że od lata 2024 roku aresztowany wynajmował dom w Middelbeers w Brabancji Północnej. Sąsiedzi mówią, że „terroryzował okolicę” i wszyscy się go bali. Twierdzą, że palił książki, niszczył mienie, kradł i zastraszał ludzi.
Nagroda za informacje o Polaku
Prokuratura wyznaczyła nagrodę pieniężną w wysokości 15 000 euro za każdą wskazówkę, która pomoże wyjaśnić sprawę zaginięcia Polaka lub wskaże miejsce pobytu Marca.
Śledczy pozyskali także dane cyfrowe pokazujące, że smartfon Jaskulskiego nawiązał połączenie z siecią komórkową w umówionym miejscu spotkania w lesie o godzinie 14.50. Czyli dokładnie 35 minut po tym, jak ostatni raz kamery uliczne zarejestrowały Polaka. Niestety, telefon wysłał swój ostatni sygnał zaledwie osiem minut później, nieco głębiej w lesie.
Przypadkowy przechodzień znalazł rower Jaskulskiego zanurzony w wodzie w pobliżu Drontermeerdijk. Jednak nadal kilku kluczowych przedmiotów osobistych nie odnaleziono. Policja wciąż poszukuje jego telefonu Samsung Galaxy, okularów korekcyjnych, aparatu słuchowego, klucza do domu i karty bankowej.
