Fot. Getty
Po piątkowo-sobotnim „szaleństwie”, w niedzielę władze portu w Dover poinformowały, że ruch pasażerski i towarowy wrócił do normy. Ale w środę operator promów P&O Ferries ostrzegł pasażerów, że okolice portu ponownie się korkują i że pasażerowie muszą się liczyć z kolejnymi utrudnieniami.
W piątek i sobotę mieszkańcy UK, którzy chcieli dostać się na kontynent, zmuszeni byli czekać w kolejce na prom długie godziny. Chaos w porcie i okolicach stanowił wypadkową kilku czynników, ale przede wszystkim niewystarczającej liczby francuskich funkcjonariuszy straży granicznej do obsługi pasażerów i poważnego wypadku, do jakiego doszło na autostradzie M20. W niedzielę nad ranem władze portu Dover informowały, że ruch, zarówno pasażerski, jak i towarowy, wrócił do normy, a także że w porcie zrezygnowano z korzystania ze specjalnego systemu, który został w weekend tymczasowo uruchomiony w celu zarządzania nadmiernym ruchem na granicy. „Ruch turystyczny w porcie również jest płynny. Ruch na drogach dojazdowych do Portu (A2 / A20) przebiega normalnie” – mogliśmy przeczytać w komunikacie władz portu.
Huge queues @LeShuttle 90 mins to get to passport control – only 2 trains running per hour pic.twitter.com/2qpr6I0Ata
— Richard Barclay (@richbarcs) July 27, 2022
Port Dover – przygotujcie się na korki
Od czasu ustabilizowania ruchu w porcie w Dover minęło zaledwie kilka dni, a już operator promów P&O Ferries ponownie ostrzegł pasażerów, że muszą się liczyć z kolejnymi utrudnieniami na granicy. „Obecnie przy stanowiskach kontroli granicznej w Dover tworzą się duże kolejki. Proszę się przygotować, że wykonanie wszystkich kontroli przed wypłynięciem może zająć nawet dwie godziny. Jeśli przegapisz swój prom lub jeśli przejdziesz odprawę wcześniej, to umieścimy Cię na pierwszym dostępnym rejsie po dokonaniu odprawy” – czytamy w najnowszym komunikacie P&O Ferries.
