Młodzi ludzie skarżą się, że życie w UK jest za drogie. Wielu z nich przyznaje, że musi pracować na paru etatach, aby związać koniec z końcem.
ONS poinformowało, że w ciągu trzech miesięcy do lutego bezrobocie w Wielkiej Brytanii zmniejszyło się do 4,9 proc. Spadek stopy bezrobocia związany jest częściowo z niespodziewanie mniejszą liczbą młodych ludzi poszukujących pracy w trakcie studiów. Okazuje się jednak, że coraz więcej młodych ludzi pracuje na paru etatach.
Drogie życie w UK zmusza do pracy na paru etatach
Ze względu na to, że kryzys się pogłębia, a życie w UK staje się droższe, coraz więcej mieszkańców Wysp ma problemy finansowe. W najgorszej sytuacji są jednak młodzi ludzie, których stawki płacy minimalnej są jednymi z najniższych.
Od kwietnia tego roku osoby w wieku od 16 do 17 lat otrzymują za godzinę w ramach stawki minimalnej 8 funtów. Z kolei dla osób w wieku 18 – 20 lat stawka minimalna wynosi 10,85 funta za godzinę. A dla osób powyżej 21. roku życia wzrasta ona do 12,71 funta. Przy pracy na pełen etat miesięczne zarobki dla osób w wieku poniżej 21 lat w porównaniu z osobami starszymi, są znacznie niższe.
Niezależnie jednak od wieku, ze względu na pogłębiający się kryzys, praca na kilku etatach i dorywcze zajęcia są już od dłuższego czasu koniecznością dla wielu gospodarstw domowych. Obecnie rekordowa liczba 1,35 miliona dorosłych pracuje na co najmniej dwóch etatach.

Młodzi w najtrudniejszej sytuacji
Trend „polizatrudnienia” napędza jednak głównie pokolenie Z, czyli dorośli w wieku do 29 lat. W programie Money Box w BBC Radio 4 wypowiedziała się 28-letnia Ashlin z Irlandii Północnej, dla której posiadanie więcej niż jednego etatu jest czymś normalnym.
– To starsze pokolenie, z którym pracuję, nie może uwierzyć, że skończę pracę w biurze i pójdę do drugiej pracy. (…) Nie zdajesz sobie sprawy, że jesteś zmęczona. Że jesteś zestresowana, bo to twoje normalne środowisko – tłumaczy Ashlin.
Jej głównym zajęciem jest praca urzędniczki państwowej. Natomiast dorabia jako kelnerka lub przy pieczeniu chleba w piekarni.
– Kredyty hipoteczne nie są tanie, twój standard życia nie jest niski. Wiesz, że nie wychodzisz na miasto nawet raz w miesiącu. A gdy to robisz, musisz naprawdę dobrze to zaplanować w budżecie. Mamy nadzieję, że to nie będzie trwało wiecznie – dodaje 28-latka.
BBC przytacza jeszcze przykład 22-latki z Essex, która kupiła swój pierwszy dom do remontu w zeszłym roku, po tym jak odkładała pieniądze na wkład własny, pracując w branży gastronomicznej od 17. roku życia.
Teraz swój czas dzieli między dwie prace. Około 70 proc. jej zarobków pochodzi z aktywności w mediach społecznościowych. Natomiast 30 proc. z zatrudnienia w branży gastronomicznej, gdzie pracuje na 10-godzinnych zmianach trzy dni w tygodniu.
Dr Paul Redmond, ekspert ds. zmian pokoleniowych i przyszłości pracy, mówi, że dopóki dbamy o równowagę, praca w niepełnym wymiarze godzin na paru etatach może mieć swoje zalety. Jest to dobry sposób na zdobycie doświadczenia zawodowego, czy naukę nowych umiejętności. Istnieje jednak ryzyko przeciążenia pracą, co na dłuższą metę szkodzi zdrowiu.

