Sporo nerwów kosztowały Laurę Rooney jesienne miesiące, gdy jej 5-letnia córka poważnie zachorowała, a lekarz postawił przez telefon błędną diagnozę. Teraz młoda mama postanowiła zaapelować do lekarzy pierwszego kontaktu GP, żeby przestali diagnozować i leczyć dzieci przez telefon, ponieważ może to prowadzić do zagrożenia ich zdrowia, a nawet życia.
Po błędnej diagnozie przez telefon, 5-latka wylądowała w szpitalu
Gdy na skórze 5-letniej Farrahy z Co Down w Irlandii Północnej pojawiła się we wrześniu ubiegłego roku wysypka, lekarz, który udzielił jej mamie teleporady, uznał to delikatny efekt uboczny stosowanego wcześniej antybiotyku. Jednak po trzech miesiącach od tej diagnozy stan zdrowia dziewczynki był już tak zły, że wylądowała ona w szpitalu. A tam lekarze zdiagnozowali u niej ostre zakażenie paciorkowcem typu A. I choć 5-latka ma się już znacznie lepiej i jest na pełnej drodze do wyzdrowienia, to nie wiadomo, jak mogło się to skończyć, gdyby miała mniej szczęścia. Zwłaszcza że, przypomnijmy, jesień zeszłego roku obfitowała w tragiczne przypadki śmiertelnych zakażeń dzieci paciorkowcem typu A. Od września do grudnia UK Health Security Agency (UKHSA) informowało o 30 ofiarach śmiertelnych wśród dzieci w UK. Ogólna liczba ofiar wśród dzieci i dorosłych w wyniku zakażenia paciorkowcem w Anglii wyniosła 122 osoby, z czego 25 zgonów dotyczyło osób poniżej 18. roku życia. Z kolei w Irlandii Północnej i Walii odnotowano trzy zgony wśród dzieci, a w Szkocji – dwa zgony wśród najmłodszych.
Teleporada to przepis na katastrofę?
Po trudnej batalii o zdrowie i życie córki, Laura Rooney postanowiła zawalczyć o zaprzestanie przez lekarzy pierwszego kontaktu GP diagnozowania i leczenia dzieci na odległość. – Zdecydowanie uważam, że ta usługa nie powinna być nadal używana do diagnozowania dzieci. Niestety, Farrah została błędnie zdiagnozowana na podstawie wiadomości tekstowej, a lekarz powiedział, że jej wysypka była spowodowana zażywaniem antybiotyków i aby je kontynuować. Nie mogę przestać się zastanawiać, czy gdyby Farrah została zdiagnozowana na czas, w trakcie wizyty w gabinecie, gdy pojawiła się u niej wysypka, to czy zostałaby jej podane właściwe antybiotyki, które mogłyby przyspieszyć jej powrót do zdrowia. Ale niestety, po tym jak rozwinęła się u niej wysypka i jak została ona błędnie zdiagnozowana, potem była już równia pochyła, aż musiała zostać przyjęta do szpitala – wyznała zdenerwowana Brytyjka.
Teleporady były dobre w czasie pandemii Covid-19, a teraz?
Laura Rooney przyznaje, że teleporady były dobrym i koniecznym rozwiązaniem w trakcie pandemii Covid-19, gdy każde wyjście do lekarza mogło się wiązać ze złapaniem koronawirusa, a później zarażeniem całej rodziny. Ale teraz, jak przyznaje Brytyjka, diagnozowanie i leczenie dzieci na podstawie wiadomości tekstowych i wysłanych zdjęć jest nie tylko niepotrzebne, ale i często szkodliwe. – Chciałabym zaapelować o zaprzestanie diagnozowania dzieci za pomocą sms-ów, chociaż wiem, że może to być pomocne dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji, które być może nie mogą przyjść do lekarza – mówi Brytyjka. I dodaje: – To musi zostać całkowicie zmienione, musi się odbywać więcej konsultacji twarzą w twarz, choć nie jest to tylko i wyłącznie wina samych lekarzy rodzinnych.
Zakażenie paciorkowcem łatwo leczy się antybiotykami
Pomimo licznych zachorowań, hospitalizacji, a nawet zgonów dzieci po zakażeniu paciorkowcem typu A, lekarze przypominają, że tę infekcję bakteryjną stosunkowo łatwo leczy się przy pomocy antybiotyków. Większość takich zakażeń ma stosunkowo łagodny przebieg i nie wymaga hospitalizacji. Choroby wywołane przez paciorkowce z Grupy A rzadko kiedy przybierają bardzo złośliwą postać, choć może się zdarzyć, że osłabiony układ immunologiczny (zwłaszcza dziecka) ma problem, by poradzić sobie z drobnoustrojami. Paciorkowce, nazywane inaczej streptokokami (łac. Streptococcus), to kuliste bakterie Gram dodatnie, tlenowe lub względnie beztlenowe, które odpowiedzialne są za liczne i często dosyć powszechne choroby. Paciorkowce ropne z Grupy A, które jesienią rozpleniły się m.in. w szkołach w Surrey, Walii, Ealing w Londynie, Buckinghamshire i Belfaście, najczęściej wywołują zapalenie gardła, gorączkę reumatyczną, płonicę (szkarlatynę), różę czy też ostre zapalenie kłębuszków nerkowych. Bardzo rzadko jednak choroby te kończą się zgonem.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
Kobieta zemściła się na sąsiedzie, który 9 swoich samochodów parkował przed jej domem
