Brytyjski urząd Competition and Markets Authority (CMA) wystosował pilny apel do operatorów stacji paliw. Domaga się szybkiego przeniesienia korzyści wynikających ze spadających cen ropy na klientów. Czy ceny paliw w Wielkiej Brytanii wreszcie spadną?
Gdy ceny ropy na światowych rynkach rosną, podwyżki na stacjach paliw pojawiają się niemal natychmiast. Kiedy surowiec tanieje, obniżek na dystrybutorach nie widać od razu. Mimo że cena baryłki Brent spadła z rekordowego poziomu przekraczającego 100 dolarów do około 93 dolarów, miliony kierowców w Wielkiej Brytanii nie odczuwają tego w portfelach. Ceny paliw w Wielkiej Brytanii nadal są wysokie.
Paliwa powinny być tańsze
CMA nie wskazuje, by sieci paliwowe celowo wykorzystywały napiętą sytuację geopolityczną do sztucznego zawyżania cen. Analiza regulatora pokazuje, że wzrost kosztów hurtowych rzeczywiście odpowiadał za większość podwyżek notowanych w marcu i pierwszej połowie kwietnia.
Jednocześnie urząd zwraca uwagę, że marże osiągane przez właścicieli stacji pozostają na historycznie wysokim poziomie. Spadające koszty zakupu paliwa nie są przekazywane kierowcom tak szybko, jak oczekiwaliby tego konsumenci. – Sprzedawcy detaliczni nie powinni mieć żadnych wątpliwości. Oczekujemy, że wszelkie obniżki cen hurtowych zostaną szybko i w pełni przeniesione na kierowców – oznajmiła Sarah Cardell, szefowa CMA.
Ile kosztuje pełny bak paliwa?
Rachunek wystawiany kierowcom pozostaje wyjątkowo wysoki. Według Royal Automobile Club (RAC) średnia cena benzyny osiągnęła pod koniec ubiegłego tygodnia blisko 160 pensów za litr. Wzrosła o około 26 pensów w porównaniu z początkiem nasycenia konfliktu na Bliskim Wschodzie. W przypadku diesla średnia cena spadła z kwietniowego szczytu wynoszącego ponad 191 pensów do 183,75 pensa za litr.
Przy średniej cenie benzyny wynoszącej blisko 160 pensów za litr (1,6 funta) napełnienie 50-litrowego baku do pełna kosztowałoby około 80 funtów. Przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie, gdy cena benzyny była o około 26 pensów niższa i wynosiła około 134 pensy za litr (1,34 funta), zatankowanie takiego samego baku kosztowałoby 67 funtów. W przypadku diesla przy średniej cenie 183,75 pensa za litr napełnienie 50-litrowego zbiornika kosztuje 92 funty.
Podwyżki cen paliwa kosztowały kierowców w UK 307 mln funtów
Niepokój budzi również wpływ paliw na inflację. Mimo że wskaźnik wzrostu cen w Wielkiej Brytanii spadł w kwietniu do 2,8 proc. do końca roku może zbliżyć się do 4 proc. Niższa inflacja nie oznacza spadku cen, lecz jedynie wolniejsze tempo ich wzrostu. Dla gospodarstw domowych różnica pozostaje niemal niezauważalna, szczególnie gdy każda wizyta na stacji paliw oznacza kolejny cios dla budżetu.

Według RAC skutki obecnych podwyżek są odczuwalne w skali kraju. Od początku kryzysu na Bliskim Wschodzie brytyjscy kierowcy wydali na benzynę i olej napędowy dodatkowe 307 milionów funtów. RAC po wzięciu pod uwagę średnich dziennych cen na stacjach benzynowych oraz wskaźników zużycia paliwa obliczyła, że od 28 lutego kierowcy w UK wydali około 4,574 miliarda funtów na benzynę i olej napędowy. Przy stabilnych cenach wydaliby 4,267 miliarda.
Korzyści z obecnej sytuacji geopolitycznej doraźnie czerpią amerykańskie firmy naftowe. W maju eksport ropy ze Stanów Zjednoczonych osiągnął rekordowy poziom 5,6 mln baryłek dziennie. Jednocześnie z danych przytoczonych przez Reutersa wynika, że w tygodniu zakończonym 29 maja rezerwy ropy w USA mogły zmniejszyć się o około 3,6 mln baryłek. Przy obniżeniu zapasów benzyny oraz paliw destylowanych w dłuższej perspektywie zwiększa to ryzyko niedoborów ropy w USA.
Jak zaoszczędzić kilka funtów na tankowaniu?
Zamiast tankować „w ciemno”, opłaca się korzystać z aplikacji i porównywarek cen paliw pozwalających znaleźć najtańsze stacje w okolicy. Według CMA i RAC świadome porównywanie ofert pozwoli zaoszczędzić średnio nawet 9 funtów na jednym pełnym baku. Przydatna będzie do tego aplikacja myRAC.
CMA nie ukrywa, że będzie uważnie obserwował reakcję sprzedawców na spadające ceny hurtowe. Kierowcy mogą więc mieć nadzieję, że droga od tańszej baryłki ropy do niższej ceny na pylonie stacji nie okaże się nieskończenie długa.
