Miasto stoi przed najtrudniejszym testem finansowym od lat 110 mln funtów dziury w budżecie. Rosną koszty bezdomności, maleją rezerwy, a na horyzoncie kolejny rachunek za równe płace. Miasto uchodzi za najbardziej “ludzkie” w całym UK. Trafiają tam bezdomni z całej Anglii. Z pieniędzy wspólnych finansuje nie tylko szkoły czy opiekę zdrowotną, ale również wyrównuje nierówności płacowe między kobietami a mężczyznami. Czy Glasgow to nowoczesna metropolia, czy też pewnego rodzaju utopia, która upadnie na naszych oczach. I co wówczas się stanie?
Glasgow nie jest jeszcze miastem-bankrutem. Ale ostrzeżenie szkockiego organu kontrolnego brzmi wyjątkowo poważnie. Accounts Commission oceniła, że największe miasto Szkocji znalazło się w „krytycznym okresie”. Władze muszą w najbliższych miesiącach podjąć decyzje, które mogą zdecydować o kondycji miejskich finansów na kolejne lata.
Problem ma konkretną wartość. Glasgow City Council przewiduje łącznie 109,7 mln funtów luki budżetowej w latach 2026/27 i 2027/28. To nie jest jednorazowy brak pieniędzy, który można łatwo załatać. Komisja zwraca uwagę, że miastu brakuje również skutecznego, długoterminowego planu finansowego.
Rekordowe przekroczenie wydatków
Sytuację pogarsza fakt, że w roku 2024/25 rada wydała o 45,7 mln funtów więcej, niż planowała. Było to największe przekroczenie budżetu Glasgow od sześciu lat.
Jednocześnie kurczą się rezerwy. Na koniec marca ubiegłego roku Glasgow miało 193,6 mln funtów dostępnych rezerw. To najmniej od 2018/19 i mniej, niż zakładały własne cele rady.
W praktyce oznacza to coraz mniejszy margines bezpieczeństwa. Gdy wydatki rosną szybciej niż dochody, a rezerwy maleją, każda kolejna presja staje się trudniejsza do opanowania.
Bezdomność pochłania coraz więcej
Jednym z największych problemów jest kryzys mieszkaniowy. Wydatki Glasgow na bezdomność mają wzrosnąć z 38 mln funtów w 2025/26 do 56 mln funtów w obecnym roku finansowym. Prognozy na kolejne lata są jeszcze bardziej niepokojące.
Miasto coraz częściej musi korzystać z kosztownego tymczasowego zakwaterowania. Szkocki regulator mieszkalnictwa stwierdził, że zapotrzebowanie na pomoc dla osób bezdomnych przekracza możliwości Glasgow. W 2024/25 odnotowano 12 800 przypadków, w których nie zapewniono tymczasowego zakwaterowania mimo istniejącego obowiązku.
Problem wiąże się również z dużą liczbą uchodźców i osób opuszczających zakwaterowanie zapewniane wcześniej przez Home Office. Glasgow jest jednym z głównych miejsc, do których trafiają osoby potrzebujące pomocy mieszkaniowej. Nie oznacza to jednak, że kryzys mieszkaniowy powstał z ich powodu. Niedobór mieszkań socjalnych narastał przez wiele lat.
Rachunek za równe płace wciąż nie jest zamknięty
Drugim ogromnym obciążeniem pozostaje wieloletni spór o równe wynagrodzenia pracowników. Glasgow wypłaciło już ponad 750 mln funtów w ramach ugód związanych z roszczeniami dotyczącymi nierówności płac.
Teraz miasto przygotowuje nową strukturę wynagrodzeń. Ma ona wejść w życie w kwietniu 2027 roku. Accounts Commission uznaje dotrzymanie tego terminu za kluczowe. Jednocześnie pełne finansowe konsekwencje reformy, w tym ewentualnych wypłat zaległych, nie są jeszcze ostatecznie znane.
Czy mieszkańców czekają cięcia?
To właśnie tutaj zaczyna się najważniejsze pytanie. Aby zamknąć lukę, Glasgow będzie musiało zwiększyć dochody, ograniczyć wydatki albo zrobić jedno i drugie.
Wcześniej rada podniosła podatek lokalny o 5,9 proc. i zdecydowała się pożyczyć pieniądze na pokrycie części presji związanej z kosztami bezdomności. Jednocześnie utrzymała część kosztownych programów społecznych, w tym bezpłatne posiłki w szkołach podstawowych.

fot. shutterstock.com
Accounts Commission oczekuje teraz znacznie bardziej szczegółowego planu. Rada ma pokazać, które usługi chce zmienić, gdzie znajdzie oszczędności i jak te decyzje wpłyną na mieszkańców.
Glasgow nie bankrutuje. Ale kończy się czas na odkładanie problemu
Słowo „bankructwo” może brzmieć efektownie, lecz nie opisuje obecnej sytuacji Glasgow. Rada nadal funkcjonuje i uchwaliła budżet. Ma też rezerwy i możliwość korzystania z dodatkowych źródeł finansowania.
Problem polega na czymś innym. Glasgow wydaje więcej, niż jest w stanie bezpiecznie finansować w dłuższej perspektywie. A lista problemów nie maleje. Bezdomność rośnie. Mieszkań brakuje. Koszty wynagrodzeń pozostają niepewne. Rezerwy spadają.
Accounts Commission nie mówi więc, że Glasgow jutro zbankrutuje. Ostrzega, że najbliższe miesiące mogą przesądzić, czy miasto odzyska kontrolę nad finansami. Czy też zacznie płacić za wieloletnie problemy ograniczeniem usług, podwyżkami i kolejnymi oszczędnościami.
