Dlaczego baterie e-bików płoną coraz częściej?

Za boomem na e-bike’i kryje się poważny problem. Rowery elektryczne i hulajnogi miały ułatwić życie w zatłoczonych miastach, ograniczyć emisje i stać się tanią alternatywą dla samochodu. W Wielkiej Brytanii ich popularność rośnie z roku na rok. Jednak wraz z liczbą pojazdów pojawia się również problem, którego skali jeszcze kilka lat temu trudno było się spodziewać. Baterie elektryczne stosowane w e-bike’ach i e-scooterach coraz częściej stają się źródłem groźnych pożarów.

Z danych zebranych przez BBC Verify wynika, że w latach 2019–2025 w Wielkiej Brytanii doszło do ponad 2000 pożarów związanych z e-bike’ami, e-scooterami lub ich bateriami. Zginęło 18 osób. Prawie 700 zostało rannych. Szczególnie niepokojąca jest dynamika wzrostu. Liczba pożarów związanych z bateriami zwiększyła się z 32 w 2019 roku do aż 605 w 2025 roku.

Baterie e-bików płoną. Ogromna ilość energii zamknięta w niewielkiej baterii

Baterie litowo-jonowe są podstawą współczesnej elektromobilności, ponieważ potrafią przechowywać dużą ilość energii przy stosunkowo niewielkich rozmiarach i masie. Ta zaleta ma jednak swoją ciemną stronę. W przypadku uszkodzenia, przegrzania, przeładowania lub wad konstrukcyjnych może dojść do tzw. niekontrolowanego wzrostu temperatury, czyli thermal runaway.

- Advertisement -

Proces ten może przebiegać bardzo gwałtownie. Temperatura wewnątrz baterii rośnie, dochodzi do kolejnych reakcji chemicznych, a zgromadzona energia zostaje uwolniona w postaci płomieni, gorących gazów i płonących fragmentów. Pożar może w ciągu kilku sekund objąć całe pomieszczenie, a dodatkowym zagrożeniem są toksyczne opary powstające podczas spalania.

Właśnie dlatego pożar baterii jest szczególnie niebezpieczny w domu. Według brytyjskich danych niemal połowa takich zdarzeń rozpoczyna się w pomieszczeniach mieszkalnych lub garażach. Bateria ładowana w przedpokoju może więc nie tylko wywołać pożar, ale również odciąć mieszkańcom drogę ucieczki.

Tanie e-bike’i i ryzykowne przeróbki

Rosnąca liczba pożarów pokazuje także ciemną stronę rynku tanich urządzeń. Nowy e-bike może kosztować w Wielkiej Brytanii od kilkuset do kilku tysięcy funtów. Natomiast używane pojazdy i zestawy do konwersji dostępne w internecie kosztują ułamek tej ceny.

Dla konsumenta różnica jest znacząca, szczególnie jeśli rower elektryczny jest narzędziem pracy, jak w przypadku wielu kurierów. Problem zaczyna się wtedy, gdy oszczędność oznacza zakup baterii niewiadomego pochodzenia, nieodpowiedniej ładowarki albo zestawu, którego elementy nie zostały zaprojektowane do współpracy.

Brytyjska London Fire Brigade zwraca uwagę, że w wielu przypadkach prowadzonych przez nią dochodzeń pożary dotyczyły właśnie pojazdów kupionych z drugiej ręki albo rowerów zmodyfikowanych przy użyciu części zamawianych przez internet. Nie chodzi więc o to, że każdy e-bike jest niebezpieczny. Ryzyko rośnie przede wszystkim wtedy, gdy do sprawdzonego systemu trafiają przypadkowe komponenty, bateria jest uszkodzona lub cały układ został zmodyfikowany poza kontrolą producenta.

Baterie e-bików płoną. Największe zagrożenie może być tam, gdzie ładujemy baterię

Jednym z najbardziej niepokojących elementów całej sprawy jest miejsce, w którym przechowywane są e-bike’i. Wiele osób trzyma je w mieszkaniach, a baterie ładuje w przedpokojach, kuchniach czy pokojach. Tymczasem pożar baterii może rozwinąć się znacznie szybciej niż typowy pożar wyposażenia domu.

Dlaczego baterie e-bików płoną coraz częściej?
Dlaczego baterie e-bików płoną coraz częściej?
fot. shutterstock.com

Brytyjscy strażacy ostrzegają szczególnie przed ładowaniem e-bike’ów i e-scooterów w pobliżu wyjść oraz na drogach ewakuacyjnych. Jeżeli bateria zapali się przy drzwiach wejściowych lub na korytarzu, mieszkańcy mogą zostać odcięci od jedynej bezpiecznej drogi wyjścia.

Tak właśnie wyglądał przypadek Jahmella Campbella z Londynu. Gdy jego e-scooter stanął w płomieniach przy drzwiach wejściowych mieszkania jego babci, droga ucieczki została zablokowana. Campbell wydostał się przez okno, a jego rodzina musiała pomóc w ten sposób również jego babci. Mieszkanie zostało zniszczone, a na miejsce przyjechało sześć zastępów straży pożarnej.

To nie jest odosobniony przypadek. Kilku brytyjskich koronerów w ostatnich latach wydawało ostrzeżenia dotyczące baterii litowo-jonowych, wskazując, że społeczeństwo nadal nie docenia zagrożenia, jakie mogą one stanowić w pomieszczeniach mieszkalnych. W 2024 roku ośmioletni Luke Albiston-O’Donnell zginął w pożarze domu wywołanym przez baterię e-bike’a pozostawioną podczas ładowania.

605 pożarów w rok. Problem rośnie szybciej niż świadomość

Najbardziej wymowna pozostaje jednak statystyka. W ciągu sześciu lat liczba pożarów związanych z bateriami e-bike’ów i e-scooterów wzrosła z 32 do 605 rocznie. W tym samym czasie na brytyjskie drogi trafiały kolejne setki tysięcy rowerów elektrycznych.

Nie oznacza to, że sama technologia jest wadliwa. Przeciwnie, prawidłowo zaprojektowane i użytkowane baterie litowo-jonowe są powszechnie stosowane i mogą działać bezpiecznie przez lata. Problem pojawia się na styku szybko rosnącego rynku, presji na niską cenę, sprzedaży internetowej, używanych urządzeń i samodzielnych modyfikacji.

W efekcie konsument często kupuje produkt, którego bezpieczeństwa nie jest w stanie sam ocenić. Może nie wiedzieć, czy bateria rzeczywiście spełnia wymagane normy, czy ładowarka jest z nią kompatybilna i czy zastosowane wcześniej części nie zwiększają ryzyka awarii.

Boom na e-bike’i prawdopodobnie będzie trwał. Dlatego pytanie nie brzmi już, czy warto korzystać z rowerów elektrycznych, lecz czy rynek i przepisy nadążają za skalą ich popularności. Ponad 2000 pożarów, 18 ofiar śmiertelnych i niemal 700 rannych w ciągu sześciu lat. To bardzo dużo. Dlatego problemu nie można sprowadzać do kilku pechowych wypadków.

Baterie elektryczne są jednym z najważniejszych elementów rozwoju nowoczesnego transportu. Właśnie dlatego ich bezpieczeństwo powinno być traktowane jako kwestia systemowa, a nie wyłącznie odpowiedzialność pojedynczego użytkownika. Gdy potężne źródło energii trafia do mieszkań, garaży i korytarzy, jakość baterii, ładowarki i wszystkich elementów układu przestaje być wyłącznie sprawą techniczną. Może decydować o tym, czy w razie awarii domownicy będą mieli czas, by bezpiecznie uciec.

 

Google Logo Dodaj "Polish Express" do preferowanych źródeł Google + Dodaj źródło

Zobacz także

Masowe konfiskaty elektryków w Wielkiej Brytanii. Policja sprawdza te parametry

Ostatnia taka przeprowadzona w Londynie doprowadziła do usunięcia dziesiątek nielegalnych pojazdów. Ludzie wstawali rano i nie znajdowali swoich rowerów stojących dotąd pod domem. Co się dzieje? Dlaczego władze zabierają rowery elektryczne?

E-bike może eksplodować? Tragiczny pożar w Londynie i 3 powody wybuchu

Rodzina Whitterów została obudzona przez silny zapach „zmywacza do paznokci”. Wkrótce potem w salonie doszło do eksplozji roweru. Ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie. Dlaczego e-bike może eksplodować i jak zapobiec tragedii?

Nasza misja

Polish Express to rzetelne źródło informacji dla Polaków za granicą. Publikujemy wyłącznie sprawdzone wiadomości. Dowiedz się, jakie są nasze zasady redakcyjne!

Teksty tygodnia

Nowe zasady social housing? Reform UK chce eksmisji za zaniedbane ogrody i bałagan w domu

Debata pokazuje, że nowe zasady social housing proponowane przez Reform UK dotyczą znacznie więcej niż koszenia trawy czy porządkowania ogrodu.

UK buduje 70 tysięcy mieszkań socjalnych. Sprawdzamy, gdzie powstaną i kto skorzysta

Ponad 70 tysięcy nowych mieszkań może poprawić sytuację tysięcy rodzin, ale nie rozwiąże kryzysu mieszkaniowego, jaki jest obecnie w UK.

Pamiętacie Woolworths? Zauważyliście jakie jeszcze sklepy zniknęły z ulic UK?

Ostatnie dwadzieścia lat to okres ogromnej transformacji brytyjskiej "high...

Agnieszka Chylińska wraca do Wielkiej Brytanii. W październiku zagra trzy koncerty

Są artyści, których piosenki przypominają konkretne momenty życia. W...

Liczne dochodzenia w policji po śmierci Henry’ego Nowaka

Po śmierci Henry’ego Nowaka opinia publiczna oczekuje wyjaśnienia, dlaczego ranny 18-latek został początkowo potraktowany jak podejrzany. Odpowiedzi mają przynieść dwa niezależne tory postępowania.

Praca i finanse

Kryzys w UK

Styl życia

Życie w UK

Londyn

Crime

Zdrowie