Fot. Getty
Burmistrz Londynu nie ma wątpliwości, że jeśli rząd nie zaangażuje się aktywniej w walkę z kryzysem gospodarczym, to wielu ludzi umrze tej zimy z braku środków do życia. Sadiq Khan oskarżył rząd, że ten jest zupełnie nieobecny, że „zniknął bez śladu”.
Sadiq Khan ostrzega, że tej zimy życie stracić może wielu londyńczyków dotkniętych rekordowymi podwyżkami cen energii i żywności. Burmistrz Londynu nie przebiera w słowach i zaznacza, że bezczynność rządu już doprowadziła do sytuacji, w której rodzice chodzą głodni, żeby móc wyżywić swoje dzieci. Dramatyczny apel o aktywniejsze włączenie się Westminster do walki z obecnym kryzysem burmistrz Londynu wystosował podczas festiwalu Notting Hill Carnival, na którym nie wystąpiło aż kilkanaście procent artystów, właśnie z uwagi na niemożność opłacenia swoich rachunków. Sadiq Khan zaznaczył też na łamach „The Evening Standard”, że bez względu na to, czy nowym premierem zostanie 5 września Liz Truss, czy Rishi Sunak, to potrzebny będzie awaryjny budżet w celu pomocy osobom borykającym się z zapłatą za podstawowe dobra. W końcu średnie rachunki za energię wzrosną w tym roku z £1971 do £3549.
UK przewodzi obecnie „rząd zombie”?
Burmistrz Londynu nie ukrywa, że jest wściekły na Partię Konserwatywną, która ze względu na toczącą się walkę o schedę po Borisie Johnsonie zupełnie wycofała się na jakiś czas z rządzenia i pomocy ludziom w kryzysie kosztów życia. – Przez ostatnie sześć do ośmiu tygodni rząd zniknął bez śladu. To przechodzi ludzkie pojęcie – mówi Sadiq Khan, nazywając przy tym obecny rząd „rządem zombie”. I dodaje: – Czas na duże, odważne ruchy. Rozmawiałem z ekspertami ds. energii, którzy twierdzą, że ten kryzys jest większy niż ten, z którym mieliśmy do czynienia w latach 70. Wiemy z poprzednich zim, że ludzie wybierali ogrzewanie zamiast jedzenia. Co więcej, jesienią i zimą ludzie wybierają niebezpieczne sposoby ogrzewania swoich domów, co jest niepokojące. (…) Londyńczycy już teraz dokonują trudnych wyborów Rozmawiałem dwa tygodnie temu z rodzicami, którzy opuszczali niektóre posiłki, aby ich dzieci mogły coś jeść w porze lunchu.
