Rząd Rishiego Sunak przymierza się do deregulacji brytyjskiego sektora finansowego — kanclerz Jeremy Hunt ma przedstawić pakiet zmian dotyczący funkcjonowania londyńskiego City. Złoży się na niego w sumie 30 punktów, a jego celem pobudzenie konkurencji i wzrostu.
Plany brytyjskiego szefa resortu finansów zostały określane jako „Edinburgh reforms” („Reformy edynburskie”). W ramach tych planów zostaną nakreślone główne pomysły obecnego rządu na zmiany w sektorze finansowym. Władze UK chcę zdecydowanej deregulacji w tym zakresie. Zamierzają „zrewidować, uchylić i zastąpić” szereg przepisów, które zostały wprowadzone w celu ochrony pieniędzy oszczędzających i podatników, a więc nas, zwykłych ludzi, po kryzysie finansowym w 2008 roku. Według konserwatywnych polityków obecne regulacje utrudniają funkcjonowanie londyńskim bankom i ubezpieczycielom.
Rząd Partii Konserwatywnej (znów) przymierza się do deregulacji sektora bankowego
„Sektor usług finansowych tego kraju jest siłą napędową całej brytyjskiej gospodarki, napędzającą innowacje, wzrost i dobrobyt w całym kraju” – komentował kanclerz w oficjalnym oświadczeniu. „Opuszczenie Unii Europejskiej daje nam doskonałą okazję do przekształcenia naszego systemu regulacyjnego i uwolnienia pełnego potencjału naszego potężnego sektora usług finansowych”.
„Dostarczamy sprawny, proporcjonalny i własny system regulacyjny, który odblokuje inwestycje w całej naszej gospodarce, aby zapewnić miejsca pracy i możliwości dalszego rozwoju dla Brytyjczyków” – uzupełniał.
Czym będą „Edinburgh reforms” Jeremy`ego Hunta?
Zaznaczmy, iż regulacje w tej kwestii zostały wprowadzone po globalnych krachu finansowym z 2008 roku w ramach działań mających na celu zmniejszenie ryzyka podobnych wydarzeń. Ograniczenia, które weszły w życia 2014, wymagają, aby premie osób zatrudnionych w sektorze finansowym były ograniczone do nie więcej niż 100 proc. stałego wynagrodzenia lub w przypadku zgody akcjonariuszy do dwukrotności tej sumy.
Przypomnijmy, zapowiedzi wprowadzenia podobnych regulacji pojawiły się już we wrześniu 2022 roku, jeszcze w czasie, gdy stanowisko premiera piastowała Liz Truss. Plany miały obejmować zniesienie ograniczeń wysokości premie dla pracowników sektora bankowego na Wyspie. Kanclerz skarbu Kwasi Kwarteng tłumaczył wówczas, że z powodu tych limitów londyńskiemu City ciężko przyciągać najlepszych pracowników w tej branży. Warto przypomnieć, że do podobnego ruchu przymierzał się nawet Boris Johnson podczas swojego premierostw, ale zdecydował się z niego wycofać.
Jakie przepisy mają ulec zmianom?
Jak podaje „The Guardian” zmiany proponowane przez Jeremy`ego Hunta są w zasadzie próbą sprzedania ponownie, w innym opakowaniu tego, co proponował w czasie swojej krótkiej kadencji Kwarteng. Wówczas określano to jako postbrexitowy „Wielki Wybuch 2.0” dla londyńskiego City. Widać wyraźnie, że konserwatywni politycy usilnie nawiązują do szeroko zakrojonych deregulacji z lat 80., dzięki którym brytyjska stolica stała się międzynarodowym centrum finansowym.
Sir John Vickers, starszy ekonomista, który kierował niezależną komisją dokonującą przeglądu brytyjskiego sektora bankowego po kryzysie w latach 2007-2008, powiedział, że kluczowe elementy pakietu deregulacyjnego ujawnione w piątek przez Jeremy'ego Hunta mogą zagrozić stabilności finansowej Wielkiej Brytanii.
Eksperci ostrzegają przed konsekwencjami takiego ruchu
Vickers zwrócił uwagę, że jest szczególnie zaniepokojony planami wycofania zasad dotyczących tych przepisów, które George Osborne wprowadził jako ochronę zwykłych klientów poprzez oddzielenie ich depozytów od bardziej ryzykownych operacji bankowości inwestycyjnej. Te zasady, które weszły w życie dopiero w 2019 roku, są obecnie „podstawą tego, jak regulujemy banki w Wielkiej Brytanii”, powiedział Vickers.
„Jeśli mówią do mnie »słuchaj, minęło już 10 lat, moglibyśmy wprowadzić pewne poprawki, ale pozostawmy najważniejsze elementy tego systemu«, to wtedy powiedziałbym »w porządku«. Jeśli jednak mówią, że »może nadszedł czas, aby się z tego całkiem wycofać« to myślę, że byłaby to dla nas niezwykle niebezpieczna i zła ścieżka” – komentował dla Guardiana”.
Czy jest odpowiedni czas na wprowadzenie takich zmian? Z pewnością, zezwolenie bogatym na zarabianie jeszcze więcej w kontekście kryzysu kosztów utrzymania mogłoby zostać bardzo źle odebrane przez opinię publiczną. W perspektywie nadchodzącej recesji ruch ten może tylko zwiększyć przepaść między bogatymi i biednymi w Wielkiej Brytanii.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
Met Office ostrzega przed minusowymi temperaturami w tym tygodniu
Do 100 funtów bonusu za ograniczenie zużycia energii elektrycznej w domu w zimie
