Fot. Getty
Pomimo hojnych programów pomocowych dla firm i pracowników w UK, eksperci nie mają wątpliwości, że bezrobocie na Wyspach będzie teraz stale rosnąć. Niektórzy znawcy tematu twierdzą nawet, że powrót do poziomu bezrobocia notowanego przed epidemią zajmie w UK aż siedem lat!
Program Coronavirus Job Retention Scheme miał na celu zapobieżenie masowym zwolnieniom na Wyspach i w ciągu ostatnich 2-3 miesięcy doskonale sprawdził się w tej roli. Ale program pomocowy rządu, który kosztuje budżet państwa kilkadziesiąt miliardów funtów, i tak nie pomoże utrzymać zatrudnienia na dotychczasowym poziomie. Wiele firm, po ograniczeniu wypłat w ramach CJRT albo w ogóle po ich wstrzymaniu, będzie musiała zwolnić część pracowników, dla rozruszania działalności w pierwszych miesiącach po poluzowaniu restrykcji. A to siłą rzeczy doprowadzi do znacznego wzrostu bezrobocia.
O tym, że w UK, „w dającej się przewidzieć przyszłości”, czeka nas „naprawdę wysokie bezrobocie”, poinformowali właśnie Komitet Skarbu renomowani ekonomiści. Torsten Bell, dyrektor generalny Resolution Foundation zaznaczył, że gospodarstwa domowe w UK powinny się przygotować na „duży szok na rynku pracy”. Ekspert zaznaczył także, że w ostatnim czasie zbyt dużo mówiło się o dynamicznym odbiciu, czyli o ożywieniu gospodarki na kształt litery „V” wkrótce po zniesieniu ograniczeń związanych z lockdownem. Według Bella jeśli bezrobocie osiągnie w UK poziom 10 proc., to powrót do poziomu bezrobocia sprzed pandemii (ok. 4 proc.) może zająć Wielkiej Brytanii aż siedem lat.
– Wydaje mi się, że po zniesieniu restrykcyjnego lockdownu zobaczymy pewną poprawę. Jeśli jednak chodzi o wzrost zatrudnienia, to jest pewien powód do niepokoju – zazwyczaj ludzi do pracy najszybciej przywracają branże sprzedaży detalicznej i turystyczno-hotelarska. To właśnie te sektory dały ludziom pracę po kryzysie finansowym, ale tym razem nie będzie to takie łatwe. Teraz oczekujemy naprawdę wysokiego bezrobocia w dającej się przewidzieć przyszłości. W przyszłym roku, choć oczekiwaliśmy, że będziemy mieć do czynienia z rekordowym zatrudnieniem, to będziemy mieć do czynienia z [wyższym] bezrobociem, i będziemy raczej debatować nad podwyżkami podatków w pierwszej połowie tej dekady – zaznaczył Torsten Bell.
