Fot. Getty
Na lotnisku Heathrow na co dzień pracuje 76 000 ludzi. Niestety, jak właśnie poinformował przez lotniska – John Holland-Kaye, na skutek wprowadzonej przez rząd, przymusowej kwarantanny, pracę może w najbliższym czasie stracić co trzecia zatrudniona tam osoba.
Branża turystyczna znajduje się w sytuacji nie do pozazdroszczenia, i to zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, gdzie właśnie została wprowadzona przymusowa, 14-dniowa kwarantanna dla wszystkich podróżnych. Bo o ile większość państw Unii Europejskiej decyduje się właśnie (albo solidnie rozważa) na powolne otwieranie granic, o tyle Londyn zaostrza reguły dotyczące podróżowania. Wszystko po to, jak tłumaczyła niedawno Priti Patel w Izbie Gmin, by zapobiec drugiej fali epidemii, do której może dojść z powodu braku kontroli nad stanem zdrowia osób wjeżdżających na Wyspy.
Ruch na lotniskach prawie nie istnieje
Jednak każdy dzień przymusowej kwarantanny to kolejny dzień dramatu dla przedsiębiorstw z branży turystycznej. Prezes lotniska Heathrow, John Holland-Kaye, zapowiedział właśnie, że jeśli reguły dotyczące samo-izolacji dla przyjezdnych będą obowiązywać dłużej niż kilka tygodni, to on będzie musiał zwolnić nawet 30 proc. pracowników lotniska. Takiemu ruchowi trudno się zresztą dziwić, biorąc pod uwagę, że w normalnych warunkach przez lotnisko przewija się codziennie ok. 220 000 ludzi, podczas gdy w miesiącach od marca do maja było ich zaledwie 5000 – 7000 dziennie.
Na Heathrow zatrudnionych jest 76 000 ludzi (…) Słyszeliśmy już, że linie lotnicze redukują zatrudnienie o ok. jedną trzecią wszystkich pracowników, a to oznaczałoby, że [tutaj] 25 000 osób zostałoby bez pracy. I to byłoby druzgoczące dla zachodniego Londynu i Thames Valley – zaznaczył Holland-Kaye, przypominając tym samym, że w co czwartym gospodarstwie domowym w regionie jest osoba pracująca właśnie na Heathrow. – Nie chcę, żeby do tego doszło. Ale w ciągu najbliższych kilku tygodni będziemy musieli podjąć tę decyzję – dodał prezes lotniska.
John Holland-Kaye przypomniał także, że po trzech miesiącach niemal całkowitego wstrzymania lotów krajowych i zagranicznych, branża lotnicza działa w „trybie przetrwania”. – Musimy zakładać najgorsze, a wszystkie przedsiębiorstwa lotnicze cierpią i to bardzo. Słyszałem, że dla jednego lotniska ogłoszenie bankructwa to kwestia dni, nawet nie tygodni. Taką mają złą sytuację. Linie lotnicze nie tworzą miejsc pracy, a za to zwalniają pracowników i obniżają pensje, i nie robią tego dlatego, że tego chcą, tylko dlatego, że działają w trybie przetrwania – podsumował dramatyczną sytuację prezes Heathrow.
