Fot. Getty
Zakupy w strefach wolnocłowych na lotnisku to z pewnością ulubione zajęcie niejednego podróżnego. Jak się okazuje – słabość do nich mają też załogi samolotów. Stewardesy pewnej linii lotniczej tak bardzo polubiły tą aktywność, że… zaczęły doprowadzać do opóźnienia samolotów z powodu swoich „szaleństw” duty free.
Takiej historii jeszcze nie było! Pracownicy linii lotniczej India Air otrzymali nieformalny zakaz od kierownictwa obejmujący zakupy w strefach wolnocłowych na lotniskach. Jak do tego doszło?
Linia India Air została niedawno wykupiona przez prywatną firmę o nazwie Tata. Ponieważ indyjskiemu przewoźnikowi wiele można zarzucić, przede wszystkim w kwestii mocno kulejącej punktualności, nowy właściciel zaczął szybko robić „porządki”.
Zakaz zakupów w sklepach wolnocłowych dla stewardes
Jako jedno z pierwszych jego działań pojawiły się mailowe ogłoszenia skierowane do personelu pokładowego, dotyczące wprowadzenia różnych ograniczeń w och dotychczasowych praktykach – donosi portal fly4free. Przede wszystkim, nowe władze stwierdziły, że dla poprawienia wskaźników punktualności linii lotniczej, zakażą stewardesom i innym członkom załogi robienia zakupów w strefach wolnocłowych na lotnisku, ponieważ personel pokładowy rzekomo za zbyt dużo poświęcał na tą aktywność.
Zakaz zakupów w sklepach duty free to jednak nie wszystko. Wśród innych wprowadzonych ograniczeń znalazła się na przykład prośba o noszenie mniejszej ilości biżuterii – ponieważ wydłuża to kontrole personelu pokładowego na lotniskach i w konsekwencji przyczynia się do opóźnień lotów. Ponadto, personel został też poproszony o zaniechanie jedzenia i picia w czasie, gdy do samolotu wsiadają pasażerowie. Takie ograniczenie również ma usprawnić całą procedurę poprzedzającą start samolotu, a więc wpłynąć pozytywnie na punktualność linii lotniczej.
