Właściciele lokali wynajmowanym turystom nie mają czasem łatwo. Zdarza się, że goście niszczą ich mienie – celowo lub niechcący albo wysuwają niedające się spełnić roszczenia. Pewna para zemściła się niedawno na Bogu ducha winnym gospodarzu Airbnb, który nie zgodził się na to, by odwołali oni rezerwację w ostatnim, nieprzewidzianym regulaminem momencie.
Odwołanie rezerwacji w ostatnim momencie nie jest możliwe
Platforma Airbnb z dużym zrozumieniem podchodzi do turystów, którym w ostatnim momencie mogą się zmienić plany. W zasadzie każdą rezerwację mogą oni całkowicie bezpłatnie odwołać do kilku dni (tygodnia) przed przyjazdem, natomiast później istnieje jeszcze możliwość otrzymania częściowego zwrotu kosztów. Natomiast, co raczej dosyć oczywiste z punktu widzenia gospodarza, nawet platforma Airbnb nie pozwala turystom na odwołanie rezerwacji w dniu przyjazdu, czyli totalnie w ostatniej chwili. A tego właśnie zażądała pewna para z Chin, której nie spodobała się lokalizacja lokum wybranego na trzytygodniowe wakacje w Seulu.
Turyści nie mogli odwołać rezerwacji, ale wina leżała po ich stronie
Historia Bogu ducha winnego właściciela apartamentu na obrzeżach Seulu jest tak szokująca, że obiegła media na całym świecie. Gospodarz potwierdził parze z Chin rezerwację w swoim lokum na okres trzech tygodni, ale po przyjeździe okazało się, że jego gościom nie spodobała się lokalizacja apartamentu usytuowanego bardziej na przedmieściach niż w centrum miasta. Rozczarowani Chińczycy chcieli błyskawicznie odwołać rezerwację, na co Koreańczyk rzecz jasna się nie zgodził, ponieważ oznaczałoby to dla niego spore straty finansowe i dlatego że nie byłoby to zgodne z polityką najmu krótkoterminowego stosowaną przez Airbnb. Gospodarz odmówił anulowania rezerwacji i poinformował swoich gości, że zwrot kosztów byłby możliwy, ale tylko w przypadku wcześniejszego powiadomienia.
Turyści zemścili się na Bogu ducha winnym właścicielu apartamentu
Po otrzymaniu odmowy w zakresie anulowania rezerwacji, turyści z Chin natychmiast postanowili się zemścić. Najpierw para z Chin zapytała właściciela, czy na terenie posiadłości są jakiekolwiek kamery bezpieczeństwa, a gdy otrzymali negatywną odpowiedź, przystąpili do planowania zemsty. A ta polegała na pozostawieniu przez 25 dni odkręconych kranów, włączonych świateł i znacznie odkręconego ogrzewania. Chińczycy wracali co prawda do apartamentu, co cztery dni, ale trwało to mniej niż pięć minut. Można się spodziewać, że robili to tylko po to, by dopilnować, czy ich destrukcyjne działania przynoszą efekty.
Po wyjeździe pary, gospodarz Airbnb otrzymał rachunek w wysokości 680 funtów za nadmierne zużycie wody, prądu i gazu. 20-letni Koreańczyk Lee nie miał niestety o niczym pojęcia, dopóki nie skontaktowali się z nim dostawcy wody i energii.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
HMRC potwierdziło wypłatę 301 funtów milionowi mieszkańców Wysp. Kto dostanie pieniądze?
Oto najlepiej płatne zawody w UK, które nie wymagają dyplomu
Ryanair ostrzega podróżnych, którzy mają zaplanowane loty w tym tygodniu
