Osoba Borisa Johnsona wzbudza w społeczeństwie na Wyspach tyleż kontrowersji, co ciekawości. Abstrahując jednak teraz od oceny osobistych dokonań Johnsona – tak jako kontrowersyjnego polityka, jak i dziennikarza, na uwagę z pewnością zasługuje jego historia rodzinna. Naukowcy opublikowali właśnie wyniki badań przeprowadzonych na zmumifikowanym ciele praprapraprapra-prababci Borisa Johnsona – Anny Cathariny Bischoff – i ustalili, że kobieta wcale nie zmarła na syfilis, jak sądzono przez ostatnie pół wieku.
Słynna szósta prababcia Borisa Johnsona jest eksponatem muzealnym
Zapewne niewiele osób wie, że żyjąca w II poł. XVIII wieku praprapraprapra-prababcia Borisa Johnsona, jako dobrze zachowana mumia, jest eksponatem muzealnym w Muzeum Historii Naturalnej w Bazylei. „Najsłynniejsza mumia Szwajcarii” została odkryta w 1975 roku, ale dopiero w 2018 roku okazało się, że zwłoki należą do Anny Cathariny Bischoff – szóstej prababci jednego z najbardziej znanych brytyjskich polityków. Bischoff urodziła się w zamożnej rodzinie w Strasburgu, we Francji, w 1719 roku, gdzie jej ojciec był księdzem posługującym przede wszystkim rodzinom pochodzącym ze Szwajcarii. Gdy ojciec Bischoff zmarł w wieku 40 lat, reszta rodziny przeniosła się do Bazylei, ponieważ tam żyli jej krewni. Sama Anna Catharina także poślubiła księdza, który przejął w Strasburgu posadę jej ojca i tam mieszkała z nim ponad 40 lat. W Strasburgu Bischoff urodziła siedmioro dzieci, z których czworo dożyło dorosłości, a jej najstarsza córka – Anna Katharina, była piątą prababką Borisa Johnsona. Po śmierci męża, Bischoff postanowiła powrócić do Bazylei, gdzie zmarła w 1787 roku. A ponieważ wcześniej kobieta intensywnie się leczyła, przyjmując spore dawki rtęci, to po śmierci substancja ta spowolniła gnicie jej ciała i zmieniła ją w mumię.
Szósta prababcia Borisa Johnsona nie zmarła z powodu wstydliwego syfilisu?
Naukowcy z Eurac Research poddali mumię szóstej babci Borisa Johnsona dokładnej analizie i ustalili, że kobieta wcale nie zmarła na syfilis, jak sądzono przez ostatnie pół wieku. Badania wykazały obecność w jej ciele drobnoustrojów, które nie były dotychczas znane nauce. – Wstępne założenie było efektem obecności rtęci w jej organizmie, zwłaszcza w płucach. Mogło to wskazywać na leczenie kiły za pomocą inhalacji, ponieważ taki był wtedy protokół. Dlatego przeanalizowaliśmy wiele próbek z każdego narządu w jej ciele, aby zobaczyć, czy możemy znaleźć jakiekolwiek ślady DNA patogenu wywołującego kiłę, ale to nam się nie udało. Zamiast tego znaleźliśmy tę nową bakterię, która była bardzo liczna w tkankach mózgowych i skorelowana z najwyższym stężeniem rtęci w mózgu – w takich słowach opisał przebieg badania mikrobiolog Mohamed Sarhan z Eurac Research.
Naukowcy Eurac Research porównali tajemniczą bakterię odkrytą w ciele Anny Cathariny Bischoff z bakteriami współczesnymi i ustalili, że zawiera ona zestaw genów podobny do tych występujących u współczesnych bakterii, które powodują zmiany kostne i choroby płuc. A ponieważ zmiany kostne, widoczne w szczątkach Bischoff, są też znanym objawem nieleczonej, późnej kiły, to kobieta mogła zostać błędnie zdiagnozowana. Ówcześni lekarze mogli uznać, że cierpi ona na syfilis, podczas gdy tak naprawdę chorowała na coś innego. – Przypuszczenie, że umarła na kiłę, można wykluczyć, nawet gdyby ją miała. Kiła w zaawansowanym stadium ma bardzo wyraźne objawy, których ona nie miała. Dodatkowo [kobieta] zmarła w wieku 69 lat, więc niezbyt młodo. Miała też inne problemy zdrowotne, na przykład nadwagę, kamienie żółciowe oraz inne problemy, które są obecnie badane. Leczenie rtęcią mogło z czasem osłabić jej organizm i układ odpornościowy, ale tak naprawdę nie było główną przyczyną jej śmierci – dodał Sarhan.
W Bazylei nowa teoria dotycząca śmierci szóstej prababci Borisa Johnsona jest mało popularna
Okazuje się jednak, że nie wszyscy zgadzają się z najnowszymi ustaleniami naukowców z Eurac Research. Gerhard Hotz z Muzeum Historii Naturalnej w Bazylei, gdzie obecnie przechowywana jest mumia, mówi wprost, że nie może się z tym zgodzić. – W późnych stadiach kiły w organizmie nie ma już wielu bakterii. Dlatego znalezienie starego genomu bakterii było bardzo trudne, ale to nie jest dowód na to, że [ Bischoff] nie była nią zarażona. Osobiście uważam, że była nią zarażona. Jej czaszka wyraźnie nosi ślady kiły. Ale nie możemy tego udowodnić za pomocą genomów – wyjaśnia Hotz.
Syfilis był wstydliwą chorobą – Bischoff została pochowana po cichu
Niezależnie od obecnych ustaleń naukowców, fakt jest taki, że tuż przed i po śmierci bliscy Anny Cathariny Bischoff byli przekonani o tym, że kobieta cierpiała i zmarła na syfilis. A ponieważ dla zamożnej wdowy po księdzu była to diagnoza nadzwyczaj wstydliwa, to prawdopodobnie pochowano ją bez udziału szerszej publiczności. – Nikt nie chciał o tym rozmawiać. Normalnie, kiedy ludzie z jej klasy społecznej umierali w Bazylei, spisywany był nekrolog o osobie, kim była i tak dalej. Znaleźliśmy to u wszystkich, ale nie u niej. Sądzimy więc, że zmarła i została bardzo szybko pochowana w kościele podczas prywatnej ceremonii – precyzuje Gerhard Hotz.
Oczywiście nawet jeśli Anna Catharina Bischoff cierpiała na syfilis, to niekoniecznie musiała się nim zarazić drogą kontaktów seksualnych. – Nie sądzimy, żeby to był romans, ani po stronie jej męża, ani jej samej. Ale jest jeszcze inne wytłumaczenie – ponieważ [Bischoff ] była żoną księdza, to musiała odwiedzać chorych, pocieszać ich. A w Strasburgu, niedaleko miejsca, w którym mieszkała, znajdował się szpital dla osób cierpiących na syfilis, więc myślimy, że jeździła tam odwiedzać chorych. I jeśli ktoś został niedawno zainfekowany, to i ona mogła łatwo się zarazić – tłumaczy ekspert z Muzeum Historii Naturalnej w Bazylei.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
Piloci omyłkowo wyłączyli silniki podczas lądowania. Ten prosty błąd kosztował życie 72 osób
