Europejski rynek lotniczy znów znalazł się pod presją. Przez konflikt na Bliskim Wschodzie i rosnące ceny paliwa latanie samolotem staje się droższe, bo zwiększają się koszty obsługi lotów, a przewoźnicy muszą liczyć każdy eurocent. W środku tej burzy głos zabrał Michael O’Leary, znany z bezpośrednich i często kontrowersyjnych wypowiedzi prezes Ryanaira. Uderzył w dwóch konkurentów – Wizz Air z Węgier oraz łotewskiego airBaltic.
Według niego obie linie mogą nie dotrwać do końca zimy. Czy to realna diagnoza rynku, czy raczej element ostrej gry biznesowej? Sprawdzamy.
Ostre słowa O’Leary’ego i alarm wokół rynku paliwowego
Michael O’Leary ocenił, że jeśli ceny ropy utrzymają się na wysokich poziomach, już jesienią część europejskich linii lotniczych może znaleźć się na skraju bankructwa. Wprost wskazał Wizz Air oraz airBaltic. Jeśli ropa pozostanie na tych poziomach, dwie lub trzy europejskie linie lotnicze w październiku lub listopadzie mogą zbankrutować – stwierdził. – Mogą mnie pozwać, ale nie będą mieli na to czasu.
Źródłem problemu mają być rosnące koszty paliwa lotniczego oraz zagrożenia dla dostaw związane z napięciem na Bliskim Wschodzie i sytuacją wokół cieśniny Ormuz. To główny szlak transportowy dla światowego rynku energii i dlatego nawet krótkotrwałe zakłócenia jego funkcjonowania mogą błyskawicznie podbić ceny i utrudnić lub uniemożliwić latanie samolotem.
W związku z kryzysem Ryanair zapowiedział zamknięcie od 24 października swojej bazy operacyjnej na lotnisku Berlin-Brandenburg w Niemczech. Lufthansa natomiast usuwa z rozkładu m.in. trasy między Frankfurtem a Bydgoszczą czy Rzeszowem, gdyż według tego przewoźnika ceny paliwa podwoiły się od czasu eskalacji konfliktu w Iranie. Redukcja około 20 tys. lotów do października powinna pozwolić zaoszczędzić ponad 40 tys. ton surowca.
Lufthansa kasuje loty do Polski. Znikają połączenia z Frankfurtu do Bydgoszczy i Rzeszowa.
Ryanair podkreśla, że wcześniej zabezpieczył 80 proc. potrzeb paliwowych po cenie około 67 dolarów za baryłkę. Pozostałe 20 proc. musi kupować po cenach rynkowych, które według doniesień przekroczyły 150 dolarów. Taka strategia daje przewagę nad konkurencją, ale nie pozbywa się ryzyka całkowicie. Mówimy o naprawdę potężnych kwotach: według szefa Ryanaira tylko w jednym miesiącu wydatki przewoźnika na paliwo wzrosły o 50 mln dolarów.
– Co prawda nie ma ryzyka dla dostaw w maju, ale czerwca nie jesteśmy pewni. Radzę rezerwować bilety, bo wkrótce może być za późno – powiedział Michael O’Leary w wywiadzie dla włoskiego Il Sole-24 Ore.
Wizz Air odpowiada: nasze finanse są stabilne
Na słowa prezesa Ryanaira błyskawicznie zareagował Wizz Air. Węgierski przewoźnik zapewnił, że jego sytuacja finansowa pozostaje bezpieczna, a płynność pozwala funkcjonować nawet przez 18 miesięcy w trudniejszych warunkach rynkowych. – Ostatnie oświadczenia Michaela O’Leary’ego są wyraźnie nieprawdziwe i fałszywe – przekazała spółka. Linie dodały, że posiadają zabezpieczenia paliwowe oraz utrzymują dobre relacje z leasingodawcami i producentami samolotów.
Eksperci rynku lotniczego zwracają uwagę, że Wizz Air nadal rozwija siatkę połączeń i ogłasza nowe trasy wakacyjne z takich miast jak Budapeszt, Warszawa, Gdańsk, Kraków, Katowice czy Londyn. To sygnał, że przewoźnik nie zachowuje się jak firma przygotowująca się do – nomen omen – lądowania awaryjnego.
Jednocześnie analitycy zaznaczają, że model ultra low-cost jest bardzo wrażliwy na ceny paliwa. Jeśli koszty utrzymają się wysoko przez kilka kwartałów, presja na marże siłą rzeczy wystąpi.
airBaltic pod większą presją niż konkurenci
Trudniejsza wydaje się sytuacja airBaltic. Są to narodowe linie lotnicze Łotwy, w większości należące do państwa, natomiast 10 proc. udziałów posiada Lufthansa. Łotewski przewoźnik, którego główną bazą jest Ryga, rozwijał się dynamicznie dzięki nowoczesnej flocie Airbusów A220-300, jednak rozwój finansowany długiem w czasach wysokich stóp procentowych stał się większym wyzwaniem.

Łotewski parlament zgodził się na udzielenie airBaltic krótkoterminowej pożyczki w wysokości 30 mln euro, która ma pomóc przewoźnikowi ograniczyć finansowe skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie. Pieniądze mają zostać zwrócone do 31 sierpnia. Trudna sytuacja nie oznacza automatycznie bankructwa, ale rzeczywiście ogranicza pole manewru.
airBaltic odpowiada spokojnie, deklarując jednocześnie kontynuację lotów zgodnie z planem. Dla przewoźnika najważniejsze będą jednak najbliższe miesiące: sezon letni, wpływy z biletów i zdolność do refinansowania zobowiązań.
Rzeczywista prognoza czy marketing? Co z lotami z Polski?
Nie brakuje opinii, że wypowiedzi O’Leary’ego należy odczytywać jako element strategii biznesowej. Ryanair od lat buduje pozycję agresywnym marketingiem i mocnymi komentarzami wobec rywali. Mniejsza konkurencja oznaczałaby dla irlandzkiego giganta zwiększenie udziału w rynku i swobodne podwyższenie ceny biletów.
Ryanair może odwołać 10% lotów tego lata.
Ważna zmiana w odprawie w Ryanair. Co czeka Cię na lotnisku od 10 listopada 2026?
Liczby najlepiej pokazują skalę ambicji Ryanaira. Ryanair zakłada, że do 2034 roku będzie przewozić rocznie 300 milionów pasażerów. Na razie linie konsekwentnie planują transportować każdego roku ponad 200 milionów osób.
Wizz Air nie wygląda dzisiaj na przewoźnika zagrożonego natychmiastowym upadkiem, natomiast airBaltic rzeczywiście może być bardziej narażony na turbulencje finansowe. Jedno jest pewne – jeśli ceny paliwa pozostaną wysokie, jesień i zima będą testem odporności dla całej branży lotniczej, od Warszawy i Budapesztu po Rygę, Londyn i Dublin.
Mimo wszystko loty z Polski wydają się obecnie stabilne. Na ten moment nie widać sygnałów wskazujących na masowe odwołania połączeń. Mogą oczywiście pojawiać się pojedyncze korekty tras bądź zmiany godzin wylotów. Nie ma jednak obecnie przesłanek, aby obawiać się, że loty z Polski zostaną wstrzymane.
🚨 TWÓJ LOT BYŁ OPÓŹNIONY? Należy Ci się nawet £500 odszkodowania za osobę. Sprawdź bezpłatnie wysokość rekompensaty: Kliknij i sprawdź.

