Pasażerowie samolotu niemieckich linii lotniczych najedli się niemało strachu, gdy musieli lądować w trybie awaryjnym niedługo po starcie. Na pokładzie wybuchł pożar, którego źródłem okazał się przegrzany laptop jednego z pasażerów.
Pożar na pokładzie i awaryjne lądowanie
Samolot linii lotniczych Lufthansy miał wykonać w poniedziałek standardowy nocny lot z Los Angeles do Frankfurtu, ale niedługi po starcie okazało się, że wymagane jest awaryjne lądowanie. Na pokładzie pojawił się ogień, którego źródłem był przegrzany laptop jednego z pasażerów. Piloci szybko zdecydowali, by posadzić maszynę awaryjnie na ziemi, a najbliżej mieli na międzynarodowe lotnisko O'Hare w Chicago. Trzeba jednak zaznaczyć, że niespodziewane lądowanie na lotnisku O'Hare stanowiło raczej krok zapobiegawczy, niż natychmiastową potrzebę, ponieważ pożar został ugaszony jeszcze zanim samolot znalazł się na ziemi. Lufthansa poinformowała w oświadczeniu, że żaden z pasażerów nie został ranny, natomiast dwóm stewardom udzielono pomocy medycznej z powodu nawdychania się dymu w trakcie gaszenia ognia. Linia lotnicza przeprosiła też pasażerów za wszelkie niedogodności i poinformowała, że jej personel naziemny pomógł podróżnym w zmianie rezerwacji na loty do ich miejsca docelowego.
Latanie samolotem jest bezpieczne?
Latanie samolotem jest nadzwyczaj bezpieczne, a to, że na pokładzie zdarzają się mniej lub bardziej groźne incydenty, zupełnie o niczym nie świadczy. Problemem w trakcie lotu może być nie tylko pożar ale też chociażby alarm bombowy albo niesubordynowany, najczęściej pijany pasażer. Z początkiem grudnia na przykład awaryjne lądowanie zaliczył samolot linii EasyJet lecący z Krakowa do Bristolu, a to ze względu na alarm bombowy na pokładzie. Samolot EasyJet został przekierowany na lotnisko w Pradze, gdzie został poddany kontroli przez czeskich pirotechników. Według nieoficjalnych doniesień, pasażerom pozwolono opuścić samolot, natomiast sprawnie działające służby czeskie 47 minut po północy poinformowały, że „po kontroli pirotechnicznej w samolocie nie znaleziono żadnych niebezpiecznych przedmiotów”.
Pijani pasażerowie to najczęstszy kłopot na krótkich dystansach
Na krótkich dystansach jednym z najczęstszych problemów, jakie spotykają pasażerów są niesubordynowani, pijani pasażerowie. Do sprzeczek z innymi podróżnymi i załogą dochodzi najczęściej w samolotach tanich linii lotniczych i bardzo często na popularnych trasach wakacyjnych – na przykład z UK do Hiszpanii. Na przykład we wrześniu samolot linii Ryanair lecący z Manchesteru na Teneryfę został przekierowany na lotnisko na portugalskiej wyspie Porto Santo, ponieważ kilku rozszalałych, całkowicie pijanych pasażerów stwarzało realne zagrożenie dla pozostałych podróżnych oraz załogi. Z relacji świadków wynika, że jeden z podróżnych był tak pijany, że załatwił swoje potrzeby fizjologiczne na siedzeniu obok. Innym razem z kolei, w lipcu tego roku, 27-letni Brytyjczyk z Manchesteru, oczekujący z przyjacielem na lot Ryanairem do Portugalii, został usunięty przez policję z pokładu jeszcze przed startem, gdyż wdał się w kłótnię z załogą. Brytyjczyk miał być „zbyt podekscytowany swoimi pierwszymi wakacjami od 11 lat” i dlatego przed wylotem wypił sporą ilość wódki. Wreszcie w sierpniu tego roku aż siedem osób uczestniczyło w opanowywaniu pijanego pasażera na pokładzie samolotu Ryanaira lecącego z Londynu na Litwę. Z relacji „Daily Mail” wynikało, że mężczyzna podczas lotu spożywał alkohol, a gdy został poproszony przez personel pokładowy o zaprzestanie picia, miał zacząć zachowywać się agresywnie, między innymi w stosunku do innego pasażera podróżującego z małym dzieckiem.
Jak niebezpieczne dla samolotów są drony?
Niebezpieczeństwo dla samolotów stanowią także czynniki zewnętrzne. I nie mówimy tu o pogodzie, która rzecz jasna czasami płata figle, ale rzadko w sposób bezpośredni jest w stanie zagrozić pasażerom, tylko o dronach. Maszynom tym nie wolno latać w pobliżu lotnisk, a także na wysokości powyżej 120 metrów, ale regularnie dochodzi do incydentów, w których bezmyślny właściciel drona pośle go na obszar lub na wysokość zakazaną przez prawo. Chwile grozy przeżyli w tym względzie jesienią piloci samolotu Easy Jet, który wystartował z lotniska Gatwick i skierował się w stronę Grecji. Piloci zeznali, że około 20 mil na zachód od Dover dostrzegli z kokpitu zbliżające się w ich kierunku „czarne, cylindryczne” urządzenie. Następnie pierwszy oficer usłyszał coś na kształt „łomotu” i z miejsca pomyślał, że dron uderzył w samolot. Na szczęście szybko okazało się, że pierwszy oficer mylnie ocenił odgłos, który doszedł do kokpitu z kabiny. Natomiast obaj piloci zgodnie przyznali, że właśnie omal nie zderzyli się z dronem, o czym natychmiast poinformowali wieżę kontroli lotów. – Właśnie prawie trafiliśmy w drona. To było mniej niż 10 stóp [mniej niż trzy metry – przyp.red.]. Nie sądzimy, że się zderzyliśmy, [choć] nastąpił lekki łomot, odezwiemy się – zakomunikował wówczas kontrolerom kapitan sterujący Boeingiem ze 180 osobami na pokładzie.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
Ryanair ogłasza rozkład lotów na lato 2023 i dodaje nowe trasy, w tym też do Polski
W 2023 pracując w Wielkiej Brytanii, będziemy zarabiać tyle, ile w 2006 roku

