Fot. Getty
Czołowi politycy Partii Konserwatywnej oraz zwolennicy Borisa Johnsona rzucili się do obrony byłego burmistrza Londynu, którego młody Brytyjczyk oskarżył właśnie o celowe wprowadzenie opinii publicznej w błąd przed referendum ws. Brexitu. – To nic innego, niż politycznie motywowana próba odwrócenia Brexitu i stłamszenia woli narodu – mówią obrońcy Johnsona.
Nad Borisem Johnsonem – dotychczas najpoważniejszym kandydatem do przejęcia schedy po Theresie May, od tygodnia zbierają się czarne chmury. Niecały tydzień temu media przypomniały kilka rasistowskich i ksenofobicznych komentarzy byłego ministra spraw zagranicznych i burmistrza Londynu z lat 2008 – 2016, a teraz młody, 29-letni Brytyjczyk, złożył przeciwko niemu pozew. Marcus Ball oskarżył Johnsona o sprzeniewierzenie się piastowanym przez siebie funkcjom publicznym oraz o szerzenie przedreferendalnych kłamstw. W skardze, która wpłynęła wczoraj do Westminster Magistrates' Court, Ball zarzucił najpoważniejszemu kandydatowi do objęcia fotela premiera, że stojąc na czele kampanii „Vote Leave” celowo wprowadził opinię publiczną w błąd, twierdząc, że Wielka Brytania co tydzień wysyła do Brukseli £350 mln, zamiast przeznaczyć te pieniądze na wiecznie niedofinansowany NHS.
W sukurs Borisowi Johnsonowi niemal natychmiast przyszli nie tylko politycy Partii Konserwatywnej popierający jego kandydaturę na stanowisko premiera, ale też nawet jego polityczni rywale. Większość z nich nie mówi o skardze złożonej przez młodego biznesmena i sfinansowanej w ramach crowdfundingu inaczej, niż w kategoriach „afery politycznej” i „politycznie motywowanej próby odwrócenia Brexitu oraz stłamszenia woli narodu”.
Czytaj też: Boris Johnson przyrzeka, że jako premier nie zawaha się wyprowadzić UK z UE bez umowy
– To jest próba wykorzystania sądu do osiągnięcia celu politycznego, co, jak sądzę, nie jest ani słuszne, ani właściwe. To wciąga sąd w coś, co nie leży w jego gestii. Potrzebujemy, aby sądy i politycy wzajemnie się szanowali, a to stanowi nadużycie tej zasady, bardzo niepokojące nadużycie. [Skarga] została wniesiona przez ludzi, którzy czują się dotknięci wynikiem referendum – powiedział czołowy konserwatywny polityk Jacob Rees-Mogg, który otwarcie popiera kandydaturę Johnsona. – Trochę martwię się o wybór momentu wniesienia tego prywatnego oskarżenia, a także o sens zaciętej debaty politycznej, której sędziami powinni być zwykli ludzie, a nie sędziowie – zaznaczył z kolei Dominic Raab, jeden z poważniejszych rywali Johnsona do przejęcia schedy po Theresie May.
Nie przegap: Polacy w UK podzieleni ws. dymisji Theresy May i… pełni obaw co do jej następcy
