W badaniu, w którym wzięło udział 6000 pracowników, aż 69 proc. powiedziało, że chce zmienić pracę w ciągu najbliższych paru miesięcy. Jak wynika z raportu – jest to spowodowane m.in. dużą liczbą wakatów i wypaleniem zawodowym spowodowanym pandemią.
Zazwyczaj do 11 proc. pracowników planuje zmianę pracy każdego roku, jednak w tym roku mamy do czynienia z „wielką rezygnacją” („great resignation”) spowodowaną dużą liczbą ofert na rynku pracy i przewartościowaniem swoich oczekiwań zawodowych u wielu osób w czasie pandemii.
- Przeczytaj koniecznie: Czy kobieta może być kierowcą ciężarówki? 22-letnia Brytyjka obala stereotypy na temat pracy w transporcie
Zmiana pracy
Z badań przeprowadzonych przez firmę zajmującą się rekrutacją na liczbie aż 6000 pracowników w UK wynika, że aż 69 proc. z nich czuje się na tyle pewnie, aby w ciągu najbliższych miesięcy poszukać innego pracodawcy, a 24 proc. badanych planuje zmianę pracy w ciągu od trzech do sześciu miesięcy.
Taka sytuacja generuje jednak wzrost kosztów dla samych pracodawców rzędu 25 000 funtów na każdego pracownika – dlatego radzi się im poprawę obecnych warunków pracy w tym płac, aby mogli zatrzymać przy sobie wartościowych pracowników lub przyciągnąć do siebie kolejnych.
Jak wynika z badania – wielu z pracowników deklarujących chęć zmiany pracy to osoby, które w czasie pandemii pracowały w zawodach, które im nie odpowiadały. Innym czynnikiem jest zwyczajne wypalenie – pandemia bowiem zmieniła u wielu ludzi oczekiwania zawodowe i to, jak patrzą teraz na życie i na swój czas wolny od pracy.
Kto nie ma problemów ze znalezieniem pracy?
Z przeprowadzonych badań wynika również, że jedynie 16 proc. pracowników obawia się zmiany pracy, a wielu z nich jest nastawionych optymistycznie do zdobycia nowej. Jak się okazuje, osoby zatrudnione w budowlance i logistyce czują się bardzo pewnie w kwestii rozwoju zawodowego. A najpewniejsi są pracownicy przemysłu.
Badania przeprowadzone przez Oxford Economics wykazały, że osiągnięcie optymalnej produktywności zajmuje zatrudnionym profesjonalistom 28 tygodni, co wiąże się z kosztem dla pracodawców rzędu 25 200 funtów na jednego pracownika. Dlatego też – jak mówią eksperci – „wielka rezygnacja” będzie trudna dla tych branż, z których wielu pracowników próbuje się wycofać.
Niedobór pracowników w niektórych branżach skłonił firmy do oferowania premii w wysokości do 10 000 funtów w celu przyciągnięcia nowych pracowników. Z najnowszego Baromentru Biznesowego Lloyds Bank opublikowanego w poniedziałek wynika, że 48 proc. firm stwierdziło, że od zakończenia furlough łatwiej zatrudniać osoby z odpowiednimi umiejętnościami i doświadczeniem.
Wzrost płac
Na pytanie o wzrost płac 43 proc. firm odpowiedziało, że spodziewa się 2 proc. wzrostu średniej płacy w ciągu najbliższych 12 miesięcy, podczas gdy 25 proc. spodziewa się 3 proc. wzrostu. Ogólnie rzecz biorąc Lloyds przyznał, że zaufanie przedsiębiorców w październiku było na drugim najwyższym poziomie od marca 2020 r., a niedobory kadrowe w niektórych sektorach mogą zacząć się zmniejszać.
