Gwałtownie rośnie liczba nastolatków otrzymujących świadczenie PIP (Personal Independence Payment) z powodu ADHD i autyzmu w Wielkiej Brytanii. Badania wykazały, że najwięcej zasiłków biorą nastolatkowie z bogatych rejonów. Pojawia się pytanie o zasadność przyznawania PIP z powodu tych schorzeń oraz o faktyczne potrzeby osób z diagnozą. Sprawa ociera się o wyłudzanie zasiłków.
Skala zjawiska w liczbach
W ujęciu ogólnokrajowym liczby robią wrażenie. Łączna liczba 16- i 17-latków w Anglii pobierających PIP z powodu autyzmu i ADHD wzrosła z 16 045 osób w 2019 roku do 51 148 osób w 2025 roku. Oznacza to, że 3,4% wszystkich dzieci w wieku 16 i 17 lat w Anglii otrzymuje PIP z powodu ADHD lub autyzmu.
Wydatki na PIP dla tej grupy wiekowej z powodu autyzmu i ADHD w 2025 roku szacowano na 296 mln funtów.
Trzykrotny wzrost w bogatych dzielnicach
Z danych Nuffield Trust wynika, że odsetek 16- i 17-latków otrzymujących PIP z powodu tych schorzeń w ciągu sześciu lat ponad trzykrotnie wzrósł w jednej piątej najmniej zubożałych okolic Anglii. Konkretnie, wskaźnik ten wzrósł z 0,8 proc. w 2019 roku do 2,5 proc. w 2025 roku.
Dla porównania, w rejonach biedniejszych sytuacja wygląda inaczej. Choć odsetek nastolatków otrzymujących PIP z powodu autyzmu i ADHD wciąż jest najwyższy w mniej zamożnych okolicach. Tam wzrost następował wolniej — z 2,1 proc. w 2019 roku do 5,1 proc. w ubiegłym roku.
Czynnik etniczny
Badacze zwrócili też uwagę na powiązanie z pochodzeniem etnicznym. Jak zauważa Sally Gainsbury z Nuffield Trust, wygląda na to, że istnieje związek między przynależnością do białej, stosunkowo zamożnej grupy społecznej a szybciej rosnącym poziomem świadczeń PIP z tytułu ADHD i autyzmu. Autorzy raportu tłumaczą w ten sposób, dlaczego na poziomie pewnych samorządów lokalnych odnotowano znacznie niższe niż oczekiwano wskaźniki PIP z powodu ADHD i autyzmu. Chodzi o rejony takie jak Newham, Brent, Leicester, Bradford czy Wolverhampton. Są to obszary o relatywnie niskim odsetku mieszkańców identyfikujących się jako biali.
Możliwe wyjaśnienia
Gainsbury podkreśla, że świadczenie PIP z założenia ma odzwierciedlać stopień, w jakim dana choroba wpływa na codzienne funkcjonowanie. Dlatego zaskakujące jest, że poziom świadczeń rósł najbardziej właśnie tam, gdzie ludzie radzą sobie relatywnie dobrze pod względem zatrudnienia i edukacji. Jej zdaniem wyniki mogą odzwierciedlać nierówny dostęp do diagnozy. Wiadomo, że osoby majętne mają dostęp do płatnej diagnozy, a uboższe czekają miesiącami na termin z NHS. Może to powodować, że osoby nawet nie starają się o diagnozę. Należy też zakładać niespójności w systemie opieki społecznej, jak i w szerszym społeczeństwie, co do tego, jak rozumiana i oceniana jest niepełnosprawność w kontekście autyzmu i ADHD.
Dyrektor generalna Nuffield Trust, Thea Stein, dodała, że w miarę jak rośnie świadomość i rozpoznawalność neuroróżnorodności, twórcy polityki będą musieli zmierzyć się ze złożonym obrazem przedstawionym w raporcie. Inaczej nie da się zapewnić sprawiedliwego i skutecznego wsparcia.
Czy ADHD i autyzm to powód, aby pobierać PIP?
Sprawa jest złożona. Z jednej strony prawicowe media i politycy kwestionują zasadność części wniosków o PIP. Sugerują przesadzanie objawów i nadrozpoznawalność zaburzeń neuroróżnorodnych. Innymi słowy wskazują na diagnozy wykonywane po to, aby otrzymać zasiłki. Lub wręcz wyłudzanie zasiłków.
Z drugiej strony są osoby, którym ADHD bądź autyzm faktycznie uniemożliwia funkcjonowanie. Obecne systemy nie są w stanie rozróżnić tych dwóch przypadków. Samo orzeczenie o ADHD czy autyzmie nie mówi jak samodzielna jest dana osoba.
Daily Mail powołuje się na prof. Petera Fonagy’a. Jest to psycholog kliniczny i psychoanalityk z University College London. Kieruje on rządowym przeglądem dotyczącym diagnozowania ADHD, autyzmu i zdrowia psychicznego w Wielkiej Brytanii. Jego wstępny raport, opublikowany wcześniej w tym roku, wskazał, że obecny system zmusza dzieci i dorosłych do uzyskania formalnej diagnozy, żeby w ogóle otrzymać wsparcie.
Jednocześnie sama diagnoza nic nie mówi o potrzebach i profesor Fonagy ma rekomendować przejście na system oparty na potrzebach (needs-based). Czyli taki, w którym przeciążone służby NHS priorytetyzują pacjentów najbardziej dotkniętych objawami. Niezależnie od samej diagnozy. Chodzi o pomoc przede wszystkim osobom zagrożonym samookaleczeniem albo niezdolnym do pracy.
