Brygady strażaków poświęcają wiele godzin ze swojego cennego czasu na pomoc otyłym osobom. Przypadki dotyczą ludzi, którzy utknęli w wannie czy też przewrócili się i nie potrafią się podnieść. To również strażacy pomagają, gdy karetka nie jest w stanie zabrać osoby przez jej wagę. Coraz częściej pada pytanie o finansowanie takich akcji. A także o zasadność „blokowania” czasem nawet kilku zastępów strażackich na wiele godzin przy jednej otyłej osobie.
Trend utrzymuje się od lat, a liczba interwencji do osób otyłych rośnie. Z opublikowanych oraz zaktualizowanych przez brytyjski resort zestawień wynika, że skala problemu jest ogromna.
Rekord interwencji straży do osób otyłych
Interwencje tego typu doczekały się własnej nazwy. Jest to pomoc bariatryczna (ang. bariatric assistance lub bariatric rescue). Oznacza specjalistyczne działania ratownicze polegające na podnoszeniu, przemieszczaniu i ewakuacji osób ze skrajną otyłością. Zazwyczaj chodzi o osoby o wadze powyżej 130–160 kg.
Straż pożarna w Wielkiej Brytanii jest wzywana do takich działań najczęściej jako wsparcie dla załóg pogotowia ratunkowego (Ambulance Service), które nie dysponują odpowiednią siłą fizyczną ani sprzętem technicznym do bezpiecznego transportu pacjenta.
W ostatnim pełnym okresie sprawozdawczym strażacy w samej Anglii wyjeżdżali do pomocy bariatrycznej rekordowe 2344 razy w roku.
Przekłada się to na średnio 45 bariatrycznych akcji ratunkowych tygodniowo, czyli ponad 6 interwencji każdego dnia. To oznacza, że straż pożarna wyjeżdża do pomocy osobom z otyłością olbrzymią średnio co 3,5 do 4 godzin.
Najnowsze statystyki wskazują, że liczba tych trudnych technicznie akcji wzrosła niemal pięciokrotnie w porównaniu z danymi sprzed dekady. W roku 2014 takich zgłoszeń było zaledwie 489.
Akcje coraz trudniejsze
Analizy wskazują też na dodatkowy problem. Jest to coraz większa trudność operacji. Już w co ósmej akcji (ok. 12% przypadków) na miejsce musi przyjechać więcej niż 4 pojazdy strażackie. Strażacy zmuszeni są używać specjalistycznych dźwigów, wyciągarek, a w skrajnych sytuacjach wybijać ściany lub demontować całe okna i drzwi, by ewakuować pacjentów wymagających natychmiastowej hospitalizacji.
Najgrubsi ludzie w Wielkiej Brytanii
Jason Holton oraz Paul Mason to najbardziej znani otyli w Wielkiej Brytanii. Paul Mason wyemigrował do USA, aby potem wrócić do UK i pobierać zasiłki. Był nazywany najgrubszym człowiekiem świata.
Jason Holton był z kolei najgrubszym człowiekiem w UK i regularnie pojawiał się w mediach. Był tak duży, że lekarza sugerowali, aby jego prześwietlenia wykonywać w ZOO, gdzie jest większy sprzęt.
Najcięższy człowiek w UK też wymagał pomocy strażaków
Jason Holton został okrzyknięty najgrubszym człowiekiem w Wielkiej Brytanii. W październiku 2020 roku 30-letni wówczas Jason ważył ponad 317 kg. Od pięciu lat nie wychodził z mieszkania na trzecim piętrze. Jednak jego stan gwałtownie się pogorszył i wymagał hospitalizacji.
- Klatka schodowa była za wąska, więc strażacy zdemontowali okno w sypialni.
- Strop mógł nie wytrzymać takiego ciężaru, więc najpierw go podparto.
- Mężczyznę przypięto do specjalnych noszy i opuszczono żurawiem do wzmocnionej karetki.
Źródła: New York Post, The Sun
Kto płaci za wyjazdy straży do osób otyłych?
W Wielkiej Brytanii straż pożarną utrzymują lokalne councile. Councile finansują wszystkie wyjazdy straży, także interwencje bariatryczne. Jednak zakup specjalistycznych ambulansów bariatrycznych, wzmocnionych noszy, podnośników oraz operacje bariatryczne w szpitalach są w 100% finansowane przez NHS (National Health Service).
Dlaczego to budzi dyskusję publiczną?
Służby ratunkowe coraz głośniej podnoszą temat kosztów tych operacji. Jeden wyjazd ciężkiego wozu strażackiego z pełną obsadą pochłania z budżetu znaczące kwoty. Pomoc bariatryczna wymaga także zakupu i utrzymywania specjalistycznego sprzętu.
Eksperci ds. zdrowia publicznego podkreślają, że profilaktyka i leczenie otyłości na wczesnym etapie są znacznie tańsze dla podatników niż późniejsze, skomplikowane technicznie akcje ratunkowe.
Co więcej osoby skrajnie otyłe nadwyrężają również inne służby w tym NHS, bowiem wymagają specjalistycznej pomocy.
Jak wskazują internauci, większość osób z tak dużą wagą nie jest w stanie pracować. Żyją z zasiłków, a więc w prostym przełożeniu z podatków innych osób jest opłaca pomoc dla nich.
„Teoretycznie NHS czy straż pożarna powinna pomagać każdemu. Jeśli jednak osoba jest tak gruba, że za każdym wyjściem z domu wymaga strażaków, zastępu lekarzy i pielęgniarek to pojawia się pytanie dlaczego my mamy za to płacić. Szczególnie, że ludzie ci pobierają pełno zasiłków, bo przez otyłość są niezdolni do pracy”
Szefowie jednostek straży pożarnej zwrócili się do władz z apelem o rozwiązanie problemu, którym jest rosnąca z każdym kolejnym rokiem liczba otyłych osób wymagających pomocy.
Wielka Brytania jako jeden z niewielu krajów prowadzi statystyki dotyczące takich akcji. Jednak brytyjskie zestawienia służą ekspertom w całej Europie (w tym w Polsce) jako punkt odniesienia do szacowania kosztów i planowania zakupów sprzętu dla własnych jednostek ratowniczych, ponieważ problem otyłości skrajnej rośnie w podobnym tempie w większości krajów rozwiniętych.
