Cyfrowe liczniki miały raz na zawsze wyeliminować plagę przekręcania przebiegów z lat 80. i 90. Czeka nas jednak bolesny powrót do przeszłości. Na rynku bowiem jest dostępna nowa generacja wysoce zaawansowanych urządzeń. Chodzi o tzw. „stopery przebiegu” (mileage blockers), które pozwalają bezkarnie zatajać prawdziwy stan licznika. Problem narasta w zastraszającym tempie, a wkrótce może wręcz eksplodować.
Z raportu przygotowanego przez „This is Money” na podstawie danych ekspertów z platformy carVertical wynika, że w pierwszej połowie 2026 roku ryzyko zakupu auta z cofniętym licznikiem na rynku brytyjskim wzrosło do niespotykanych dotąd rozmiarów. Sytuacja ma się pogorszyć po 2028 roku. Zaś przystępna cena technologii do oszukiwania sprawia, że nawet przeciętnemu właścicielowi auta opłaca się oszukać na przebiegu.
Najczęściej „oszukane” samochody: Nissan Qashqai niechlubnym liderem
Z analiz milionów historii pojazdów wynika, że problem nie dotyczy wyłącznie tanich, mocno eksploatowanych aut, ale przede wszystkim popularnych SUV-ów, aut flotowych oraz marek premium.
Nissan Qashqai – zachowuje tytuł „najczęściej kręconego samochodu”. W 2024 roku wskaźnik fałszowania przebiegu wynosił 3,4%, w 2025 roku wzrósł do 9,7%, a w pierwszej połowie 2026 roku osiągnął aż 10,8%. Oznacza to, że co dziesiąty używany Qashqai ma sfałszowany licznik. Średnio z historii auta znika 19 700 km (12 250 mil).
Kolejne są Skoda Octavia, Audi Q5, Audi A6, Land Rover Defender.
Skoda Octavia – wskaźnik oszustw wynosi 8,2% (średnio cofnięte 28 750 km / 17 869 mil). Popularność Octavii we flotach i przewozach osób (taksówkach) sprawia, że na rynku jest mnóstwo egzemplarzy z ogromnymi przebiegami.
Audi Q5 – 8,1% cofniętych liczników (średnio usunięte 29 700 km / 18 452 mile).
Audi A6 – 7,4% (średnio usunięte 34 600 km / 21 511 mil).
Land Rover Defender – 7,0% (aż 82 450 km / 51 237 mil usuniętych z historii!).
Aż 6 modeli marki Audi trafiło do pierwszej dwudziestki zestawienia (oprócz Q5 i A6 także Q7, A5, A3, A4 oraz TT). Na liście wysokiego ryzyka znajdują się również m.in. Volvo XC90, Volkswagen Golf i Passat, BMW Serii 3 i 5 czy Land Rover Discovery.
Na czym polega nowa technologia oszustwa?
Dawniej oszuści fizycznie rozbierali deski rozdzielcze lub przekręcali cyfrowe drogomierze wstecz przed sprzedażą. Dziś używa się urządzeń typu „mileage blocker” (bloker przebiegu).
Urządzenie to działa w czasie rzeczywistym. Podczas gdy jest wpięte w system samochodu zatrzymuje naliczanie przebiegu w czasie jazdy. Innymi słowy nie cofa licznika, tylko sprawia, że ogólny przebieg samochodu nie rośnie, pomimo użytkowania.
Co więcej nowe blokery nie zostawiają śladów w sterownikach. Zakłócają one cyfrowy przesył danych nie tylko do samego zestawu wskaźników, ale również do innych modułów elektronicznych (np. sterownika silnika ECU czy skrzyni biegów).
Urządzenia te można bez problemu kupić w internecie w cenie od 200 do 500 funtów. Sprzedawcy wykorzystują lukę prawną, reklamując je jako „sprzęt do celów badawczych i testowych off-road”. Jednocześnie chwalą się, że są one „w 100% niewykrywalne przez serwisy”.

Historia przeglądów serwisowych nie pozwala na wykrycie oszustwa
Kiedyś cofnięcie licznika, było nie do ukrycia jeśli samochód miał regularne przeglądy z wpisywanymi kolejnymi odczytami przebiegu. Jednak obecnie ponieważ przebieg jest zatrzymywany na bieżąco, historia badań technicznych (MOT) oraz wpisy w księdze serwisowej wyglądają na w pełni spójne i autentyczne. Auto sprawia wrażenie po prostu bardzo mało używanego.
Dlaczego sytuacja pogorszy się po 2028 roku?
Eksperci motoryzacyjni oraz przedstawiciele organizacji takich jak RAC Foundation ostrzegają przed nadchodzącą falą oszustw w kontekście planowanych zmian podatkowych.
W Wielkiej Brytanii od kwietnia 2028 roku ma wejść w życie nowy system opłat drogowych dla aut elektrycznych i hybryd plug-in – tzw. pay-per-mile (opłata uzależniona od liczby przejechanych kilometrów/mil, wynosząca np. 3p za milę dla aut elektrycznych). Weryfikacja przejechanego dystansu ma odbywać się podczas corocznych badań technicznych.
Wprowadzenie opłaty od każdego przejechanego kilometra stworzy ogromną zachętę finansową dla kierowców, by montować blokery przebiegu i unikać podatków drogowych. W efekcie rynek wtórny aut elektrycznych (EV) może stać się strefą wyjątkowo wysokiego ryzyka.
Luki prawne: Samo cofanie licznika nie jest przestępstwem?
Wielkim problemem są też przepisy. Bowiem okazuje się, że samo posiadanie blokera ani zmiana wskaźnika przebiegu we własnym aucie nie są nielegalne. Przestępstwem staje się dopiero sprzedaż samochodu ze zmanipulowanym przebiegiem bez poinformowania o tym kupującego.
Jednak udowodnienie handlarzowi lub prywatnemu właścicielowi, że wiedział o zatajonym przebiegu i działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, jest w praktyce niezwykle trudne. W efekcie uczciwe salony i kupujący prywatni pozostają bez należytej ochrony.
Jakie są konsekwencje dla kupujących?
Zakup auta z zaniżonym przebiegiem to nie tylko strata finansowa wynikająca z przepłacenia za pojazd. To też ryzyko awarii, których właściciel się nie spodziewa. Ponieważ zużycie podzespołów jest znacznie wyższe, niż wskazuje zegar, właściciel nie będzie spodziewał awarii.
Serwis nie jest przeprowadzany terminowo. Wskazania licznika sugerują niższy przebieg, więc opóźnione mogą być serwisy w tym wymiana oleju.
Auta po leasingu w gorszym stanie niż wskazuje przebieg. Osoby zdające auta po wynajmie długoterminowym używają blokerów, by uniknąć kar za przekroczenie limitu kilometrów – koszty późniejszych napraw spadają na kolejnego właściciela.
Jak się chronić przed zakupem „podkręconego” auta?
Szczegółowa weryfikacja historii pojazdu to konieczność. Korzystaj z niezależnych raportów historii (carVertical, HPI), które porównują dane z rożnych baz krajowych i międzynarodowych.
Czasami może być pomocna ogólna ocena stanu zużycia. Poza przebiegiem trzeba zwracać uwagę na wytarcie kierownicy, pedałów, fotela kierowcy, stan tarczy hamulcowych oraz daty produkcji poszczególnych elementów.
Mimo że blokery są zaawansowane, profesjonalne komputery diagnostyczne w autoryzowanych serwisach (ASO) bywają w stanie wykryć niespójności w czasie pracy silnika (roboczogodzinach) lub w mniej oczywistych sterownikach (np. ABS, poduszek powietrznych czy kluczyka).
