Ze względu na rosnące w zastraszającym tempie koszty leczenia weterynaryjnego rząd zdecydował się wprowadzić nowe przepisy. Dzięki nim mniejsze będą także opłaty za recepty weterynaryjne.
Oficjalny organ nadzorujący konkurencję wprowadził w życie nowe przepisy dotyczące leczenia weterynaryjnego. Doszło do tego po tym, jak dochodzenie w sektorze wykazało, że ceny rosły w tempie niemal dwukrotnie wyższym od inflacji. Urząd ds. Konkurencji i Rynków (CMA) nadał nowym środkom naprawczym moc prawną we wtorek. Lekarze weterynarii mają do 12 miesięcy na ich pełne wdrożenie.
Spadną koszty leczenia weterynaryjnego dzięki nowym przepisom
Zgodnie z nowymi przepisami weterynarze będą zobowiązani informować klientów o dostępności tańszych leków w internecie. A także przedstawiać wstępne wyceny kosztów przed rozpoczęciem leczenia oraz publikować cenniki usług. Ponadto opłaty za recepty zostaną ograniczone do 21 funtów.
Pakiet zmian obejmie również:
- Konieczność publikowania przez lecznice „kompleksowego” cennika standardowych usług. W tym konsultacji, typowych zabiegów i opcji kremacji.
- Obowiązek przedstawienia z wyprzedzeniem pisemnej wyceny każdego zabiegu, którego koszt ma wynieść co najmniej 500 funtów (wliczając koszty dalszej opieki). A także wystawienia szczegółowego rachunku. Wyjątek stanowią jedynie przypadki nagłe.
- Obowiązek jasnego informowania przez firmy weterynaryjne, czy należą one do większej grupy, czy też działają jako niezależne podmioty.
- Udostępnienie informacji o cenach i strukturze własności za pośrednictwem serwisu „Find a Vet” prowadzonego przez Royal College of Veterinary Surgeons. Ma to pomóc właścicielom zwierząt w porównywaniu lokalnych placówek. Dane te będą również udostępniane zewnętrznym serwisom porównawczym.
Terminy wdrożenia poszczególnych zmian zależą od konkretnego przepisu oraz wielkości danej grupy weterynaryjnej.

Kto skorzysta, a kto straci na zmianach?
Krytycy twierdzą jednak, że nowe regulacje najbardziej uderzą w niezależne gabinety weterynaryjne. Natomiast korzyści przyniosą sześciu firmom, do których należy ponad dwie trzecie wszystkich placówek.
Z kolei Cate Titterton, właścicielka niezależnej lecznicy weterynaryjnej w Saltburn, powiedziała BBC, że zmiany te sprawią, iż wizyty u weterynarza staną się dla klientów droższe.
– Przychodnie weterynaryjne nadal muszą utrzymywać w pełni zaopatrzone apteki, więc jeśli nie będziemy osiągać tego niewielkiego zysku na sprzedaży leków, będziemy musieli wypracować go w inny sposób. Oznacza to, że ceny usług – takich jak konsultacje czy zabiegi chirurgiczne – niestety najprawdopodobniej będą musiały wzrosnąć – powiedziała.
Jej zdaniem jest na tym „jeden wyraźny wygrany”: duże sieci weterynaryjne i korporacje.
Cat Henstridge, będąca także lekarką weterynarii, uznała za „wspaniałą” zmianę wymóg, by firmy jasno informowały o przynależności do dużych grup. Zauważyła jednak, że od takich grup „w rzeczywistości nie wymagano zmiany struktury własnościowej posiadanych klinik ani niczego w tym rodzaju”.
