Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna jest totalitarnym państwem jednopartyjnym opartym na ideach dżucze stworzonych przez Kim Ir Sena. Po jego śmierci w 1994 r. nadano mu tytuł Wiecznego Prezydenta. Po nim rządy sprawował jego syn Kim Yong Nam do ubiegłego roku, kiedy to z takim smutkiem cała Korea opłakiwała jego śmierć. System rządów i polityki nie zmienił się do dnia dzisiejszego. Stolicą państwa jest Pjongjang, częściej nazywany Fenianem, największe miasto Korei Północnej.
Świat z lat 60.
Kraj jest niezwykle ciekawy, a przede wszystkim mało znany, ponieważ szlaki turystyczne pozostają nieprzetarte. Trudności z uzyskaniem wizy pozostają, a możliwość wjazdu jest wyłącznie za pośrednictwem Koreańskich Linii Lotniczych. Od południa można dostać się do Korei drogą lądową przez Koreę Południową.
Atrakcją dla przyjeżdżających jest zobaczenie innego świata, dla wielu zupełnie nowego, dla nas – świata z lat sześćdziesiątych.
Główne lotnisko w Fenianie stanowi małe zabudowanie barakowe, na którym jest dość tłoczno. Jednak z uwagi na fakt, że turystyka zaczyna się rozwijać, Koreańczycy rozpoczęli budowę nowego portu lotniczego. Miasto różni się od tych, które zwykle poznajemy w innych krajach.
Niewielka ilość samochodów powoduje, że na drogach jest pusto. Ludzie poruszają się, używając komunikacji miejskiej, świetnie rozbudowanej linii metra bądź pieszo. Markety samoobsługowe nie istnieją, działalność handlowa jest oparta wyłącznie na państwowych sklepach, podobnych do tych, jakie mieliśmy 40 lat temu. Zakupy można zrobić w ilościach wyznaczonych, jeśli przydziały są większe, to można kupić trochę więcej. Dla przyjezdnych z zagranicy nie ma możliwości zrobienia zakupów. Ceny dla mieszkańców są prawdopodobnie proporcjonalne do zarobków. Wymiana dewiz jest możliwa wyłącznie w wyznaczonych państwowych miejscach, przelicznik zaś powoduje, że jest ona bardzo niekorzystna. Mieszkańcy stolicy prowadzą swoje życie rodzinne z reguły w blokach, niskich, budowanych z cegły. Mimo sytemu nie dominuje budownictwo wielkiej płyty. Nie ma też domków jednorodzinnych.
Za murem
Koreańczycy są bardzo mili i przyjaźnie nastawieni do przyjezdnych, jednak nawiązanie kontaktu czy rozmowy pozostaje w sferze tabu dla miejscowych.
Bardzo ciekawa jest strefa przygraniczna, która świetnie odzwierciedla różnice pomiędzy Koreą Północną a Koreą Południową. Ze strony kapitalistycznej Korei piękne, nowoczesne budynki, których przeciwieństwem są dwa małe „zabudowania” Korei Północnej. Przejazd przez granicę jest absolutnym powrotem do przeszłości. Do wewnątrz kraju można zabrać ze sobą tylko aparat, telefony komórkowe, bez których życie wydaje się być tak uciążliwe, zostają oddane do depozytu. Telefony również nie istnieją w sferze życia codziennego Koreańczyków.
Szkoły w Korei Północnej są prowadzone na bardzo wysokim poziomie, dzieci są często utalentowane, daje to wysoki poziom nauczania. Oczywiście tak niechciane w Polsce mundurki, obowiązują w Korei tak, jak na całym świecie. Organizuje się wiele uroczystości z udziałem dzieci, pokazy czy występy, również koncerty, festyny, wszelkiego rodzaju gry czy zabawy.
Koreańczycy się bawią!
Można podczas zwiedzania zobaczyć wiele miejsc kultu Kim Ir Sena oraz związanych z ideologią państwa. Miejsca kultu dawnego wyznania buddyjskiego pozostają wyłącznie dla celów turystycznych.
Ciekawe są hotele. Doskonałym przykładem jest jeden z nich z podgrzewanymi posadzkami – pod betonową podłogą stoi miska, która jest grzana ogniem z dołu. Korea ma swój „mur berliński”, zbudowany wcześniej, który miał uniemożliwić ucieczkę z kraju.
Bardzo ciekawe są państwowe festyny, np. w czasie święta pierwszomajowego. Podczas takiego festynu udaje się podejrzeć życie, zabawy i gry dzieci i młodzieży. Bardzo popularna jest gra, w której dwie drużyny biorą udział w sztafecie – ma ona na celu powalenie kukieł przygotowanych jako cel. Kukły wykonane są na podobieństwo przeciwników systemu, np. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dzieci kolejno podbiegają do nich i starają się powalić je kijem. Wygrywa drużyna, której kukła będzie szybciej leżała na ziemi.
Pomimo trudności wizowych i monopolistycznych przelotów do Korei Północnej warto odwiedzić ten kraj i zobaczyć unikatową w dzisiejszej rzeczywistości przeszłość minionych lat.
Agata Kosmalska, współpraca Piotr Korbal

