Jedna osoba zmarła, 207 zachorowało. 38 proc. zakażonych wymagało hospitalizacji. Brytyjskie służby badają epidemię salmonelli i wskazują na możliwy związek z jajami importowanymi spoza Wielkiej Brytanii. Co ważne, nie ma obecnie dowodów, że źródłem zakażeń są jaja produkowane w Wielkiej Brytanii. Jak bezpiecznie wybierać jajka i na co zwrócić uwagę?
Epidemia salmonelli w UK. 207 potwierdzonych przypadków
Brytyjska Agencja Bezpieczeństwa Zdrowotnego (UKHSA) potwierdziła 207 przypadków salmonelli w ramach obecnej epidemii. Większość, bo 199 przypadków, wykryto w Anglii. Kolejne sześć pochodzi ze Szkocji, jedno z Walii i jedno z Irlandii Północnej. W Londynie potwierdzono 47 przypadków. Natomiast w Yorkshire and the Humber 38.
Zakażenia salmonellą dotyczą osób w różnym wieku. Wśród chorych były zarówno niemowlęta, jak i osoby w wieku około 90 lat. Jedna osoba zmarła. Aż 38 proc. zakażonych wymagało hospitalizacji. U dwóch pacjentów rozwinęło się zakażenie krwi, które mogło zagrażać życiu.
Nie oznacza to jednak, że każda osoba, która zjadła jajko w Wielkiej Brytanii, jest zagrożona. Dochodzenie koncentruje się na konkretnym łańcuchu dostaw.
Dlaczego podejrzewa się importowane jajka?
Śledczy szukają wspólnego źródła zakażeń. Pomaga im w tym badanie DNA bakterii. Sekwencjonowanie całego genomu wykazało, że bakterie u zakażonych osób są bardzo blisko spokrewnione. To mocno wskazuje na wspólne źródło skażenia.
UKHSA przeprowadziła wywiady ze 114 zakażonymi osobami. Aż 95 z nich, czyli 83 proc., powiedziało, że w tygodniu przed wystąpieniem objawów jadło jedzenie przygotowane poza domem.
Badacze znaleźli także pięć lokali gastronomicznych powiązanych łącznie z 24 przypadkami. Jedenaście osób jadło tam potrawy zawierające jajka.
To właśnie jajka są obecnie najsilniejszym wspólnym tropem. Podejrzane lokale otrzymywały jaja z wielu źródeł, w tym od importerów.
Na dziś służby podkreślają jednak jednoznacznie: nie znaleziono związku między epidemią a jajami lub drobiem produkowanymi w Wielkiej Brytanii.
Jak sprawdzić jajka? Zwróć uwagę na British Lion
Dla konsumentów w Wielkiej Brytanii ważnym oznaczeniem jest British Lion. To charakterystyczny czerwony znak lwa umieszczany na jajach i opakowaniach. Program obejmuje rygorystyczne zasady produkcji. Kury są szczepione przeciwko salmonelli, a system pozwala śledzić pochodzenie jaj na kolejnych etapach łańcucha dostaw.
Dlatego podczas zakupów warto sprawdzić, czy jajka mają znak British Lion. Jest to szczególnie ważne, jeśli zamierzasz podać je na surowo albo z płynnym żółtkiem.
Brak znaku British Lion nie oznacza automatycznie, że jajko jest zakażone. Nie jest to powód do wyrzucania wszystkich jaj bez tego oznaczenia. W obecnej sytuacji znak jest jednak praktyczną wskazówką dotyczącą systemu bezpieczeństwa, w którym zostało wyprodukowane jajko.
Sprawdź także pochodzenie jaj
Na skorupce znajduje się kod producenta. Pierwsza cyfra informuje o sposobie chowu kur. Cyfra 0 oznacza produkcję ekologiczną, 1 — wolny wybieg, 2 — chów ściółkowy, a 3 — chów klatkowy.
Kolejna część kodu wskazuje kraj pochodzenia. Jeśli zależy ci na jajach produkowanych w Wielkiej Brytanii, sprawdź oznaczenie kraju oraz informacje na opakowaniu.
Warto jednak pamiętać, że pochodzenie i znak British Lion to dwie różne informacje. Kod może powiedzieć, skąd pochodzi jajko, natomiast znak British Lion informuje o uczestnictwie w konkretnym systemie bezpieczeństwa.
Czy można jeść jajka na miękko?
To zależy przede wszystkim od tego, kto je spożywa. Brytyjskie zalecenia pozostają takie same. Niemowlęta, małe dzieci, kobiety w ciąży i osoby starsze powinny jeść surowe lub niedogotowane jajka tylko wtedy, gdy mają one znak British Lion albo pochodzą z programu Laid in Britain. Osoby z obniżoną odpornością powinny stosować się do zaleceń lekarza.

fot. GettyImages
Jeśli nie masz pewności co do pochodzenia jajka, najbezpieczniej dokładnie je ugotować. W przypadku potraw, w których jajko pozostaje surowe lub częściowo surowe, można rozważyć użycie jaj pasteryzowanych.
Restauracja może być ważniejsza niż domowa kuchnia
W obecnej epidemii zwraca uwagę jeszcze jedna rzecz. Zakażeni najczęściej nie wskazywali na jedzenie przygotowywane w domu.
Spośród 114 osób objętych wywiadami 95 jadło poza domem w tygodniu poprzedzającym pojawienie się objawów. Badacze znaleźli również powiązania między zakażeniami a pięcioma firmami gastronomicznymi.
Nie oznacza to, że należy przestać chodzić do restauracji. Warto jednak uważać na dania zawierające surowe lub niedogotowane jajka. Przy wyborze lokalu można również sprawdzić jego ocenę higieny żywności.
Jakie objawy powinny zaniepokoić?
Salmonella najczęściej powoduje biegunkę, skurcze lub ból brzucha, wymioty i gorączkę.
U większości osób choroba ma łagodny i samoograniczający się przebieg. Problemem może być jednak odwodnienie. Szczególnie narażone na ciężki przebieg są małe dzieci, osoby starsze oraz osoby z osłabionym układem odpornościowym.
Jeśli pojawiają się objawy, warto przede wszystkim uzupełniać płyny. Przy silnych lub utrzymujących się dolegliwościach należy skontaktować się z lekarzem.
Osoba z objawami powinna również unikać przygotowywania jedzenia dla innych. Szczególnie ważne jest dokładne mycie rąk po skorzystaniu z toalety i przed przygotowywaniem posiłków.
Epidemia salmonelli w UK. 207 przypadków może nie oznaczać pełnej skali
Oficjalne 207 przypadków to zakażenia potwierdzone i wykryte przez system nadzoru. Rzeczywista liczba osób, które zetknęły się z bakterią, może być większa. Nie każdy z salmonellą trafia do lekarza. Nie każdy wykonuje badanie laboratoryjne. Część osób przechodzi chorobę łagodnie i wraca do zdrowia bez diagnozy. Dlatego liczba potwierdzonych przypadków nie musi odpowiadać rzeczywistej liczbie zakażeń.
