Brytyjski rząd chce mocniej uderzyć w bezrobocie młodych. Andy Burnham apeluje do firm o tworzenie nowych szans na start zawodowy. Sainsbury’s odpowiada konkretnym planem: około 10 000 miejsc na zdobycie doświadczenia zawodowego w ciągu najbliższego roku. Program ruszy w październiku.
10 000 miejsc pracy dla młodych ma otworzyć drzwi do kariery
Plan ogłoszono podczas wizyty premiera w sklepie Sainsbury’s w Nine Elms w południowo-zachodnim Londynie. Burnham spotkał się tam z młodymi ludźmi i pracownikami supermarketu. Towarzyszyli mu burmistrz Londynu Sadiq Khan oraz minister pracy i emerytur Pat McFadden.
Sainsbury’s chce stworzyć około 10 000 możliwości zdobycia doświadczenia i umiejętności zawodowych. Program obejmie Anglię, Szkocję i Walię. Firma skieruje go przede wszystkim do młodych ludzi z miejsc, w których trudniej znaleźć pracę i zdobyć pierwszy kontakt z pracodawcą.
Nie chodzi wyłącznie o klasyczne praktyki. Program ma łączyć wizyty w miejscach pracy, spotkania z doradcami zawodowymi, praktyczne zajęcia oraz pomoc przy przygotowaniu CV, rozmowach kwalifikacyjnych i składaniu podań o pracę.
Premier: firmy muszą zrobić więcej
Andy Burnham uważa, że sam rząd nie rozwiąże problemu bezrobocia młodych. Dlatego apeluje do największych pracodawców, aby poszli śladem Sainsbury’s.
Premier mówi o potrzebie ogólnokrajowej mobilizacji. Jego zdaniem młodzi ludzie potrzebują nie tylko dobrej edukacji, lecz także realnego kontaktu ze światem pracy. Rząd chce rozwijać ścieżki techniczne i zawodowe, które mają uzupełniać tradycyjną edukację akademicką.
Burnham podkreśla też, że dostęp do pierwszego doświadczenia zawodowego nie powinien zależeć od znajomości ani miejsca zamieszkania. To ważny element jego planu walki z rosnącym problemem młodych ludzi pozostających poza edukacją, pracą i szkoleniami.
10 000 miejsc pracy dla młodych, ale nie wszystkie oznaczają etat
Warto jednak dokładnie wyjaśnić, co oznacza zapowiadana liczba 10 000. Sainsbury’s mówi o miejscach na zdobycie doświadczenia zawodowego i rozwoju kompetencji, a nie o 10 000 nowych, stałych etatach.
Program obejmie różne grupy wiekowe. KickStarter Explore skieruje ofertę do osób w wieku od 14 do 18 lat. Młodsi uczestnicy połączą zajęcia w szkole z praktycznym doświadczeniem w miejscu pracy. Starsi, w wieku od 16 do 24 lat, otrzymają pomoc między innymi w przygotowaniu CV, rozmowach kwalifikacyjnych i planowaniu kariery.

fot. shutterstock.com
To istotne rozróżnienie. Hasło 10 000 miejsc pracy dla młodych brzmi jak zapowiedź 10 000 nowych stanowisk. W rzeczywistości chodzi przede wszystkim o 10 000 szans na wejście na rynek pracy. Dla wielu młodych osób właśnie ten pierwszy krok może okazać się najtrudniejszy.
Milion młodych ludzi poza edukacją i pracą
Skala problemu jest duża. Według danych przywoływanych przez rząd i Sainsbury’s niemal milion młodych ludzi w Wielkiej Brytanii nie pracuje, nie uczy się i nie uczestniczy w szkoleniach. To grupa określana skrótem NEET.
Jednocześnie rynek pracy stawia przed młodymi coraz większe wymagania. Badanie Work Foundation wykazało, że 36 proc. ankietowanych pracodawców zmniejszyło w ostatnim roku liczbę stanowisk dla osób w wieku 16–24 lat. W przypadku średnich firm odsetek wyniósł 48 proc., a dużych przedsiębiorstw – 46 proc.
To tworzy błędne koło. Pracodawca oczekuje doświadczenia, ale młody człowiek nie może go zdobyć bez pierwszej szansy.
Sainsbury’s chce przerwać błędne koło
Właśnie ten problem ma adresować nowy program. Sainsbury’s chce pokazać młodym ludziom, jak wygląda praca w handlu, logistyce, technologii, gastronomii i biznesie. Uczestnicy mają zdobywać konkretne umiejętności, ale także pewność siebie i wiedzę o możliwościach rozwoju.
Program ma rozpocząć się w październiku 2026 roku. Sainsbury’s współpracuje przy jego rozwoju między innymi z The Careers & Enterprise Company oraz Institute of Grocery Distribution. Partnerzy chcą sprawdzić, jak skuteczniej organizować doświadczenie zawodowe dla młodych ludzi i jak później rozszerzyć ten model.
Czy 10 000 miejsc wystarczy?
Rząd liczy, że inicjatywa Sainsbury’s zachęci inne firmy do działania. Sam Burnham wyraźnie apeluje, aby kolejni pracodawcy stworzyli własne programy.
To może być kluczowe. 10 000 miejsc pracy dla młodych to duża liczba, ale w skali całej Wielkiej Brytanii nie rozwiąże problemu bezrobocia. Program może jednak zmienić sytuację części młodych osób, które dziś nie mają doświadczenia, kontaktów ani wiedzy, jak rozpocząć karierę.
Burnham stawia więc na połączenie edukacji z rynkiem pracy. Sainsbury’s daje pierwszy duży przykład. Teraz premier chce, aby za supermarketem poszły kolejne firmy. Od tego, czy biznes rzeczywiście odpowie na ten apel, zależy, czy zapowiedź 10 000 szans stanie się początkiem większej zmiany na brytyjskim rynku pracy.
