Budżet Johna Healeya nie ma wyraźnych zwycięzców. Jest kilka drobnych ulg dla gospodarstw domowych i małych firm. Zdaniem wielu to za mało, by przeciętna rodzina odczuła różnicę w finansach. Wręcz wydaje się, że średnio zarabiające osoby, dostaną po kieszeni. Do tego są też zapowiadane podwyżki podatków dla części osób. Budżet nie przynosi Wielu krytykuje brak cięć w wydatkach na zasiłki. Oto, kogo dotkną zmiany.
Ogłoszony budżet nie przynosi znaczących zmian. Drobne ulgi, podwyżki, utrudnienia w wielu sektorach i pozornie korzystne zmiany to określenia, które cisną się na usta.
Projekt jest „niewystarczający, zbyt zachowawczy i pozbawiony odwagi”, podczas gdy Wielka Brytania wciąż „zbyt dużo wydaje, nadmiernie się zadłuża, jest przeładowana podatkami i tonie w wymykającym się spod kontroli systemie opieki społecznej”. Jest to opinia liderki torysów Kemi Badenoch. Trudno się z nią nie zgodzić.
Najbardziej zaskoczył brak cięcia w zasiłkach. Miliony osób, żyje z Universal Credit i obecny budżet tego nie zmieni. Co więcej wśród nich jest znacząca liczba młodych, którzy nigdy nie pracowali. Każdy rok na zasiłku zmniejsza ich szansę na wyrwanie się „z benefitów” i podjęcie zatrudnienia. Brak wsparcia dla nich to ogromny problem i przeoczenie tego budżetu. Jednocześnie podwyżki podatków dotkną przede wszystkim pracujących oraz wynajmujących mieszkania od prywatnych landlordów.
Kto zyska na budżecie?
Gospodarstwa domowe oszczędzą, ale realnie niewiele.
Około 20 mln gospodarstw dostanie £100 na energię (domy w przedziałach council tax band A-D). Bez konieczności składania wniosków „z automatu”. To zasadnicza, ale jednorazowa pomoc. Przy rachunkach za energię zimą sięgających 200 funtów miesięcznie, jest to niewiele. A do tego przy planowanych wzrostach cen energii o około £400 od stycznia, ulga £100 wydaje się śmieszna.
Podobnie jak zniesienie stałych opłat za gaz, które realnie ma przynieść oszczędność £45 rocznie. To jest kwota, którą dziś płacimy za zakupy spożywcze dla jednej osoby na tydzień (przy oszczędnym gospodarowaniu).
Mali przedsiębiorcy oszczędzą realnie na business rates
Mali przedsiębiorcy wynajmujący lokale będę mieli realną ulgę w postaci zmian w business rates. Próg ulgi w podatku od nieruchomości komercyjnych rośnie bowiem z £12,000 do £18,000. Próg odnosi się do tzw. Rateable Value (RV), czyli szacowanej rocznej wartości czynszowej lokalu ustalanej przez rządową agencję VOA. Do tej pory z business rates były zwolnione lokale z RV poniżej £12,000. Od teraz całkiem zwolnione będą lokale aż do RV £18,000. Około 70 000 małych lokali (sklepów, małych biur, punktów usługowych, siłowni czy pubów) przestanie płacić ten podatek.
Jednak, że budżet nie uratuje centrów miast, gdzie RV jest wysokie. Małe biznesy tam prowadzone, nie odczują ulgi.
Emeryci nie będą płacić podatku. Ale tylko od państwowej emerytury
Od kwietnia 2027 osoby po wieku emerytalnym, które mają emeryturę państwową, nie zapłacą od niej podatku dochodowego. Jest to oszczędność choć niewielka. Wskutek zamrożenia kwoty wolnej od podatku, coraz więcej emerytów łapało się w pierwszy próg podatkowy i musiało zacząć płacić podatek od emerytury. Teraz nie będą musieli nic płacić. Dotyczy to tylko państwowej emerytury. Prywatna emerytura będzie nadal opodatkowana.
Nabywcy pierwszej nieruchomości, czyli tzw First-Time Buyers możliwe, że wyjdą na plus
First-Time Buyer ISA zastąpi Lifetime ISA. Nowa ISA ma zapewniać mniejsze kary za wycofywanie pieniędzy z ISA i korzystniejsze warunki dla zakładających. Rząd wycofał się też z niekorzystnego obniżenia rocznego limitu wpłat na ISA. Dodatkowo w przyszłym roku ruszy też pożyczka kapitałowa „Your First Home”. Program ten umożliwi zakup wybranych nowych nieruchomości (new-builds) z wkładem własnym (deposit) na poziomie zaledwie 2.5%, wspieranym przez 20% rządową pożyczkę kapitałową (equity loan) oraz 77.5% kredyt hipoteczny.
Kierowcy, niewiele i tylko do lipca 2027
Obniżka akcyzy na paliwo zostaje utrzymana do lipca. Paliwo pozostaje tańsze o 5p za litr. Przy tankowaniu 50l za każdym razem oszczędzamy £2,5. Większe znaczenie będzie miało to dla firm transportowych, których rachunki za paliwo są znaczące. Jednak one i tak odczuwają drastyczny wzrost cen paliw, którego 5p obniżki nie uratuje.
Stawka za milę służbową powyżej 10 tys. mil rośnie do 35 pensów. Wyższa stawka dotyczy osób, które własnym autem jeżdżą służbowo, np. do klientów, i robią ponad 10 tys. mil rocznie. Dla kogoś, kto przejeżdża 14 tys. mil, to dodatkowe 400 funtów rocznie zwolnione z podatku. Dla pozostałych zmiana nic nie oznacza.
Pracownicy za najniższą stawkę i osoby z drobnymi biznesami
Płaca minimalna rośnie o 3,9%, do £13,21. Limit zarobków bez podatku z drobnej działalności rośnie z 1000 do 3000 funtów.
Kto straci?
Tutaj niestety jest wiele zawiłości oraz przegranych tego budżetu. Niewielkie zmiany będą rzutować na wiele branż, a zamrożenie progów podatkowych dotknie praktycznie każdego, poza osobami zarabiającymi naprawdę minimum.
Właściciele mieszkań i ich najemcy
Podatek od dochodów z wynajmu rośnie. Podniesiono o 2 punkty procentowe podatek od dochodów z wynajmu nieruchomości (Property Income Tax). Zmiana wejdzie od kwietnia 2027 roku. Landlordzi zapewne koszt ten przerzucą na lokatorów. Przy i tak abstrakcyjnie wysokich cenach najmu oraz innych niekorzystnych zmianach, których właściciele mieszkań doświadczyli w tym roku, wpłynie to niekorzystnie na cały rynek najmu.
Osoby ze średnimi zarobkami
Progi podatkowe pozostają zamrożone do 2031. Kiedy pensje rosną, więcej osób wpada w wyższy próg.
Pracodawcy z małych firm będą mieli większe koszty
Podwyżka płacy minimalnej to dla nich dodatkowy koszt. Albo będą zwalniać albo koszt przerzucą na klientów.
Rolnicy bez zmian
Budżet całkowicie pominął rolników. Do tego obawiają się oni podatku od spadków (inheritance tax) dla dużych gospodarstw.
Najbardziej skorzysta ten, kto mieszka w tańszej nieruchomości, prowadzi małą kawiarnię albo sklep lub dostaje tylko emeryturę państwową. Najmniej zadowoleni są landlordzi, osoby z oszczędnościami, które ledwo przekraczają progi podatkowe, i pracodawcy. OBR prognozuje, że realne dochody gospodarstw domowych będą spadać w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Rząd twierdzi, że to „budżet dla ludzi pracy”. Krytycy mówią, że budżet daje za mało.
