Masowe zamykanie banków w UK. Czy ucierpią na tym Polacy?

Codziennie czytamy o tym, że kolejny brytyjski bank zmniejsza liczbę oddziałów. Tylko w tym roku Lloyds i Halifax zamkną ich prawie setkę. W dobie aplikacji bankowych i całkowitej obsługi konta przez internet, zamykanie banków nie wydaje się być problemem. Może jedynie dla osób starszych.  Jednak czy na pewno nie ucierpimy na tym wszyscy?

Znikające banki – skala problemu

Znikanie oddziałów to nie trend – to lawina. Liczby mówią same za siebie. W 2025 roku zniknęło 433 oddziałów bankowych na brytyjskich wysokich ulicach. NatWest zamknął 105, Halifax 101, Santander 95, Lloyds 93. Na rok 2026 zaplanowano kolejne 231 zamknięć – Lloyds likwiduje 87 placówek, Halifax 43, Santander 40.

Od 2015 roku z brytyjskich ulic zniknęło łącznie kilka tysięcy oddziałów. Szkocja jako pierwsza część Zjednoczonego Królestwa przekroczyła symboliczny próg – ponad połowa jej oddziałów bankowych już nie istnieje. Zamknięto 740 z 1041 placówek (dane z Which?) W samym Londynie i południowo-wschodniej Anglii zlikwidowano już ponad 900 oddziałów.

- Advertisement -

Banki tłumaczą to prosto: klienci przestali przychodzić. Lloyds podał, że liczba transakcji dokonywanych osobiście spadła o 55% w ciągu ostatnich pięciu lat. Barclays w piśmie do parlamentu przyznał, że 74% jego klientów woli kontakt przez telefon, internet lub aplikację mobilną. Pandemia COVID-19 tylko przyspieszyła ten trend.

Czy mają rację? W dużej mierze – tak. Ale „w dużej mierze” to nie „całkowicie”. I właśnie w tej różnicy kryje się problem.

Polacy w UK i kłopoty z bankami

Polska społeczność w Wielkiej Brytanii to jedna z największych grup migranckich. Są wśród nas osoby, które mówią płynnie po angielsku i czują się w UK jak ryba w wodzie. I są tacy, którzy pomimo wielu lat pobytu, mają problem z rozmową po angielsku przez telefon, a brytyjski system finansowy jest dla nich obcą ziemią. I to właśnie ta druga grupa – całkiem liczna sądząc po zapytaniach na grupach polonijnych – traci na zamykaniu oddziałów najbardziej.

Bariera językowa, której nie rozwiązuje aplikacja i telefon do banku

Bankowość online wymaga sprawnego posługiwania się językiem angielskim. Nie chodzi tylko o czytanie – chodzi o rozumienie terminologii prawno-finansowej, warunków umów, regulaminów. Chodzi o to, żeby wiedzieć, co kliknąć, gdy aplikacja pokazuje komunikat o „suspicious activity” albo pyta o „proof of funds”. Chodzi o to, żeby nie wpaść w pułapkę „unknowing overdraft fee”.

Jeszcze trudniej przedstawia się rozmawianie z bankiem przez telefon. Dla wielu z nas rozmowy przez telefon po angielsku to nadal stres, nie tylko w kwestiach bankowych.  O ile używając aplikacji, można tłumaczyć sobie wszystko choćby tłumaczem Google, to podczas rozmowy telefonicznej jest to niemożliwe. Czasem nawet odpowiedź na pytania identyfikacyjne czy tzw. security questions przysparza problemów. A co dopiero wyjaśnienie zawiłej sprawy czy reklamacja. Chyba każdemu zdażyło się, że nie mógł się porozumieć przez telefon w jakiejś istotnej sprawie i musiał rozwiązać ją osobiście. Jeśli nie będzie oddziałów banków, nie będzie można tego zrobić.

W fizycznym oddziale bankowym można pokazać dokument/ekran aplikacji i poprosić o wyjaśnienie. Rozmowa twarzą w twarz zazwyczaj jest łatwiejsza, a pracownik mógł powtórzyć, wyjaśnić powoli. Nawet poprosić kolegę, który mówi w języku polskim. Dzwoniąc do ogromnego call centre banku jesteśmy łączeni z pierwszym dostępnym konsultantem, który nie będzie dla nas szukał polskojęzycznego kolegi. Co więcej, wielu Polaków zna lokalne oddziały choćby Barclaysa gdzie pracują polscy konsultanci.

Polacy mieszkający w Londynie zawsze znajdą oddział swojego banku, nawet jeśli będą musieli jechać kawałek dalej. Gorzej mają osoby mieszkające w małych miejscowościach.

Kto jeszcze traci?

Polacy to nie jedyna grupa, która odczuwa skutki znikających placówek.

Seniorzy – dla wielu starszych osób bankowość mobilna jest niedostępna nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego, że nie mogą. Słaby wzrok, brak umiejętności cyfrowych, strach przed oszustwami online – to realne bariery dla milionów osób po siedemdziesiątce. Organizacje społeczne alarmują, że masowe zamknięcia oddziałów sprawiają, że życie na emeryturze staje się coraz trudniejsze.

Mieszkańcy wsi i małych miasteczek – w Szkocji ponad połowa oddziałów już zniknęła. W Walii i północnej Anglii sytuacja jest podobna. Kiedy jedyny oddział w mieście zamyka się, a następny jest trzydzieści kilometrów dalej bez bezpośredniego połączenia komunikacyjnego – problem nie jest abstrakcyjny.

Małe firmy – właściciele sklepów, restauracji, salonów fryzjerskich, firm budowlanych. Wpłacanie dziennego utargu gotówkowego, rozliczenia, kredyty obrotowe, rozmowa z doradcą o finansowaniu zakupu nowego sprzętu. To wszystko wymaga często bezpośredniego kontaktu z bankiem. Aplikacja nie zastąpi doradcy biznesowego.

Banking hubs – plaster na ranę

Banki i rząd nie są całkowicie głuche na te zarzuty. Jako odpowiedź na falę zamknięć powstają tzw. banking hubs – wspólne punkty obsługi, gdzie kilka banków naraz ma swoje stanowiska pod jednym dachem, obsługiwane przez pracowników Post Office.

Do końca 2025 roku otwarto 178 takich hubów w całej Wielkiej Brytanii. W teorii to dobry pomysł: zamiast pięciu oddziałów różnych banków w jednym mieście – jeden hub, który obsługuje klientów wszystkich. Można wpłacić gotówkę, wypłacić, zapłacić rachunek, porozmawiać z doradcą konkretnego banku w wyznaczony dzień tygodnia.

W praktyce – huby są otwierane powoli, nie zawsze tam, gdzie są najbardziej potrzebne, i nie oferują pełnego zakresu usług, które dawały tradycyjne oddziały. To krok w dobrym kierunku, ale nie rozwiązanie problemu.

Czy to nieuchronne?

Banki przedstawiają zamknięcia jako odpowiedź na obiektywną zmianę zachowań klientów. I w dużej mierze mają rację – większość z nas rzeczywiście obsługuje konto w aplikacji i cieszy się, że nie musi stać w kolejce do okienka. Coraz rzadziej też używane są czeki, które trzeba było wpłacać w banku.

Ale „większość” to nie „wszyscy”. I właśnie ci, którzy nie należą do „większości” – seniorzy, migranci, mieszkańcy odległych miejscowości, osoby wykluczone cyfrowo – płacą cenę za optymalizację kosztów wielomiliardowych instytucji finansowych.

Interesujące jest też to, że nie wszystkie banki podchodzą do tematu tak samo. Nationwide Building Society – jedyna duża instytucja finansowa w UK działająca jako towarzystwo wzajemne, czyli formalnie należąca do swoich klientów – zobowiązała się utrzymać wszystkie swoje 600+ oddziałów otwarte co najmniej do 2030 roku. HSBC przedłużył swoją „obietnicę oddziałów” do 2027 roku. To dowód na to, że decyzja o zamknięciu jest wyborem biznesowym, a nie przyrodniczą koniecznością.

Czy zyskają na tym fintechy?

Konta w Revolut czy Wise oferują już praktycznie wszystko to co tradycyjne banki. Jednak co je wyróżnia to interfejs w języku polskim i obsługę klienta dostępną po polsku oraz korzystne kursy walut przy przesyłaniu pieniędzy poza UK. Wielu Polaków posiada konto w tradycyjnym banku i konto w Wise lub Revolut do przelewów zagranicznych. Zamykanie się placówek bankowych może ich popchnąć do przejscia całkowicie na finetchy.

Znikanie oddziałów bankowych z brytyjskich ulic to proces, który dla wielu mieszkańców UK – w tym dla znacznej części polskiej społeczności – jest realnym problemem, nie tylko sentymentem za starymi czasami. Bariera językowa, obsługa gotówki, otwieranie kont, wsparcie dla małych firm – to wszystko jest trudniejsze bez fizycznego oddziału.

Google Logo Dodaj "Polish Express" do preferowanych źródeł Google + Dodaj źródło

Nasza misja

Polish Express to rzetelne źródło informacji dla Polaków za granicą. Publikujemy wyłącznie sprawdzone wiadomości. Dowiedz się, jakie są nasze zasady redakcyjne!

Teksty tygodnia

Spadają ceny paliwa. Ile zapłacimy za benzynę i olej napędowy?

W Wielkiej Brytanii spadają ceny paliwa. Benzyna potaniała o 5 pensów od szczytu wojny w Iranie, a olej napędowy potaniał o 17 pensów.

Najtańszy sposób na podniesienie wartości domu w UK. Koszt 10 tys., a zysk nawet 20 tys. funtów

Dobrze wykorzystana dodatkowa przestrzeń bywa warta więcej niż efektowne dekoracje.

Trwa strajk lekarzy – odwołane wizyty i operacje. Co muszą wiedzieć pacjenci

W trakcie strajku lekarzy system ochrony zdrowia działa w trybie “awaryjnym”. Dlatego planowe konsultacje, rutynowe wizyty ambulatoryjne oraz operacje niezagrażające życiu są przełożone

W środę 40°C. Czy padnie rekord temperatury w Wielkiej Brytanii?

MetOffice ostrzega przed falą upałów, która przetoczy się przez...

Czy możesz rozbić okno w rozgrzanym samochodzie w celu ratowania psa? Co mówi o tym prawo w UK?

Mimo alertów dotyczących rekordowych upałów, wielu właścicieli zapomina, aby nie zostawiać psa w rozgrzanym samochodzie. Co z interwencją?

Praca i finanse

Kryzys w UK

Styl życia

Życie w UK

Londyn

Crime

Zdrowie